in CYKLE, LIFESTYLE, TU & TERAZ

TU I TERAZ MAJ ’17

at
tu-i-teraz-maj-17

      Jeszcze niedawno dopiero zaczynałam z nowym cyklem tu i teraz na blogu, a tu proszę czas już na kolejny tekst z tej serii. Z jednej strony to nie odkrycie, że czas pędzi jak szalony. Z drugiej czuję, że trochę za szybko to wszystko się odbywa. I niby godzin tyle samo, dni czy tygodni też, a jednak mam poczucie, że ktoś czas z mojego konta przelewa na swoje. A przecież nie udostępniałam nikomu.

Staram się jednak wypośrodkować ten czas pracy i odpoczynku. Choć 5 dni działania, często na podwyższonych obrotach, do 2 dni odpoczynku i względnego nic nie robienia w weekendy to nijak środek.

Tłumaczę sobie jednak, że to dobre proporcje i tak próbuję wszystko równoważyć. A więcej czasu na świadomy relaks, bycie offline, wyrwanie się ze szpon komputera, maili, życia w social mediach czy nie myślenia o niczym ważnym i priorytetowym naprawdę pozwala jakiś balans złapać.

I nabrać energii.

Najlepiej ładując baterie słoneczne gdzieś na łonie przyrody. ☀️

TU I TERAZ

CZUJĘ SIĘ … po prostu, beztrosko szczęśliwa. I choć może dla wielu to nic szczególnego, dla mnie to najpiękniejszy stan ciała i ducha jakiego mogę doświadczać. Człowiek ma to do siebie, że wielu rzeczy nie docenia dopóki ich na trochę nie straci. Ostatnie miesiące, choć cudowne, obfitowały w wiele stresujących wyzwań i ciężko było o to beztroskie szczęście, nie wywołane niczym szczególnym, takie po prostu. Teraz w końcu osiągnęłam stan spokoju i szczęścia, który sprawia, że bardzo optymistycznie podchodzę do życia. Nawet jeśli płata figle.

CHCIAŁABYM … więcej odkrywać uroczych zakątków Polski i pojechać na Mazury. Przyroda od dziecka jest mi bardzo bliska. Dom rodzinny na wsi bardzo głęboko zakorzenił we mnie miłość do natury. To mnie uspokaja, wycisza. Śpiew ptaków o poranku. Rechot żab wieczorem. Czyste powietrze. Żadnych smogów. Zawsze brakowało mi tylko gdzieś w okolicy jakiegoś jeziora, więc myślę, że Mazury skutecznie by ten niedosyt zaspokoiły.

SŁUCHAM … na nowo Korteza. Nie wiem co ten człowiek w sobie ma, ale w jego głosie i tych kilku prostych dźwiękach, którymi się dzieli jest dla mnie taka głębia, obok której nie mogę przejść obojętnie. Hipnotyzuje mnie ta surowość, czy w sumie nie wiem jak to określić. To specyficzna muzyka, ale takie właśnie lubię najbardziej. Tego trzeba posłuchać i albo zaskoczy albo złapiesz się za głowę, myśląc co w tym niby takiego …

                             

MAJOWE TU I TERAZ

CZEKAM NA … truskawki. Ale wiecie takie zerwane prosto z krzaka, a nie przywiezione nie wiadomo skąd i dojrzewające sztucznie zamiast w promieniach słońca. To zupełnie inny smak.

POSZUKUJĘurokliwych miejsc, w których można spędzić wolny czas, w trakcie urlopu. Oczywiście w Polsce. Wiecie takie z klimatem. Niekoniecznie bardzo popularne. Z dala od tego całego biegu. A to wszystko za sprawą tego filmiku na FB, który uświadomił mi, że ja wcale nie potrzebuję wyjazdów hen w daleki świat, bo tutaj też jest pięknie.

UCZĘ SIĘ … i tu Was pewnie zaskoczę – aktualnie niczego. I jest mi z tym stanem rzeczy bardzo dobrze. Kiedyś pewnie rwałabym sobie włosy z głowy, bo jak tak można marnować czas. Jednak do pewnych rzeczy trzeba dorosnąć. I we mnie świadomość, że nie muszę gonić, bo wszyscy gonią wykiełkowała pewnego dnia i sprawiła, że nie nakładam na siebie już niepotrzebnej presji. Rozwój, jaki by nie był, to ma być nadal przyjemność, bo inaczej niewiele z niego wyniesiemy.

MAJ ’17

PRACUJĘ NADe-bookiem, którego marzy mi się napisać. Wspominałam już o tym dawno, ale przez inne rzeczy, które zaprzątały głowę musiałam to odłożyć. Ale co się odwlecze, to nie uciecze jak mówi prawda ludowa. W weekend powstał już plan działania. Zarys jest. Teraz tylko zacząć powoli, ale skutecznie wcielać go w życie. To będzie pracowity czas.

DZIĘKUJĘ ZA … drobiazgi. Ciągle się tego uczę, a tak naprawdę to małe rzeczy tworzą te wszystkie duże radości, do których w życiu dążymy. Słońce, piękna pogoda, śpiewające za oknem ptaki. Zapach bzu, który unosi się po całym domu, świeże kwiaty, kawa wypita na tarasie, najlepiej z bliską osobą… Jest tego dużo, ale to właśnie te detale nadają życiu sens.  

CZYTAM … chyba pierwszy raz od dawna 2 książki na raz. Skończyłam już całą trylogię Bondy. Była to przyjemna lektura, choć najbardziej przypadła mi do gustu część środkowa “Tylko martwi nie kłamią“. Teraz ze stosu książek, które ostatnio zakupiłam na różnych książkowych wyprzedażach w Biedronce wybrałam coś lekkiego, czyli “Kobiety niepokorne” Christina Morató i rozwojowego, czyli “Skuteczny wpływ” Mark Goulston i John Ullmen. Już bardzo dawno nie czytałam jednocześnie tak różnorodnych treści. Zobaczymy co ja z tego wyniosę. 


    I tym sposobem dobrnęliśmy do końca drugiego już tu i teraz na blogu.
Mam nadzieję, że Wam będzie się czytało tak samo miło jak mnie pisało.
Tworzenie treści do tej serii to sama przyjemność,
bo pozwala zatrzymać się i przemyśleć co w tym naszym życiu aktualnie się dzieje.

Jeśli sami piszecie teksty z tej serii koniecznie zostawcie link w komentarzu.


Poprzednie teksty z serii TU I TERAZ:

→ KWIECIEŃ 2017 

  • Ostatnio robiłam podejście do Bondy i zupełnie nie przypadła mi do gustu. Może dam jej jeszcze szansę sięgając po inną książkę. No i zapraszam w takim razie na Mazury! Mieszkając tu tyle lat, nie dostrzegam już chyba uroków tego miejsca:)

    • Dla mnie Bonda była taka na pół. Były momenty, że czytało się to dobrze, ale były też takie, że miałam sobie ochotę odpuścić. 🙂 Ale chyba wszystkiego trzeba spróbować i przekonać się na własnej skórze 😉
      W takim razie trochę Ci tych widoków mazurskich na co dzień zazdroszczę 😉 ale chyba każdy z nas tak ma, że jak coś jest z nami cały czas to przestajemy dostrzegać te uroki, które dostrzegają Ci co mają to tylko raz na jakiś czas. 🙂

      Pozdrawiam i życzę miłego dnia! ♥

  • Felipe

    Jeden z moich ulubionych cykli na blogu! Gdyż można się różnych ciekawych rzeczy dowiedzieć😛

  • Więc szczęśliwe czujemy się obie! No i ja również czekam na truskawki prosto z działki. Pycha!

    • Cudownie jest czuć taki stan błogiego szczęście prawda 🙂 Oby utrzymał się jak najdłużej 😉 Tego nam życzę 😉

  • Marzę o osiągnięciu wewnętrznego spokoju… 🙂 podpowiesz coś?

    • Raczej nie znalazłam magicznego sposobu na lepszy humor, bo pewnie takiego nie ma. Dużo przepracowałam swoje myślenie, popadanie w dołki, kiedy coś nie szło po myśli. Wiesz takie na zasadzie gadania ze sobą po co Ci to, w czym Ci to pomaga. Starałam się w tych moich złych nastrojach szukać czegoś dobrego dla siebie. Jeśli nie było robiłam wszystko co mogłam, żeby to wymieść z głowy. Teraz mniej negatywnych i nieprzyjemnych rzeczy mnie dołuje 🙂

  • Też mi się marzy wyjazd na Mazury!
    Powiem Ci, że odkąd żyję bardziej świadomie, czuję się szczęśliwsza. Kluczem jest na wdzięczność, ale też w moim przypadku zwolnienie tempa.
    Życie jest krótkie, a świat taki piękny. Aż szkoda tego nie dostrzegać.
    Życzę udanej pracy nad e-bookiem 🙂
    Pozdrawiam 🙂

    • To prawda wdzięczność potrafi zrobić dużą robotę! 🙂 Widzę wielką różnicę pomiędzy tym jak żyłam zanim zaczęłam ćwiczyć każdego dnia bycie wdzięczną za drobiazgi. 🙂

      Mam nadzieję, że Mazury już niedługo będą na naszej liście spełnionych wyjazdów 😉 Tego nam życzę 😉
      A za powodzenie dziękuję! ♥ Bo dużo pracy przede mną 🙂

      Pozdrawiam ciepło! 🙂

  • Jak u Ciebie ciepło i spokojnie. Mazury, Bieszczady to są kierunki w które powinnaś jechać, żeby wypocząć! Mi Bieszczady też się marzą. 🙂

    Czekam na Twojego e-booka, na pewno będzie bardzo wartościowy! <3

  • Również chciałabym odkrywać nowe, nieznane mi zakątki, ale na razie nie mam na to czasu. Szkoła, praktyki, blog, praca… Ostatnio nawet nie mam czasu w weekendy, bo muszę wszystko nadrabiać. Dobrze, ze semestr za niedługo się kończy to chociaż jedno odpadnie.
    P.S. Też czekam na truskawki 🙂

    • To prawda natłok obowiązków często uniemożliwia nam odkrywanie nowych zakątków. Ale może jak odejdzie szkoła to będzie o to choć odrobinę łatwiej. Tego Ci życzę Agnieszka 🙂

  • A wiesz, że ma być 4. cześć tej serii Bondy? 🙂 Świetny ten post! Taki pozytywny! 🙂

    • Pierwsze słyszę o tej 4 części, ale na razie chyba sobie muszę odpuścić Bondę 😀 co za dużo to niezdrowo 😀

  • Jestem ciekawa tego ebooka – o jakiej tematyce? Truskawki już niedługo, ja też czekam na kwiaty bzu czarnego i cieszę się ostatnimi kwiatami bzu – u nas powoli przekwitają. Z ciekawości zapytam, w jakim mieście mieszkasz i w jakie rejony rodzinne cię ciągnie? Ja W Katowicach i na szczęście naturę i dom rodzinny mam zaledwie 60 km od miasta, więc odwiedzam dość często 🙂

    • Tematyka e-booka rozwojowa. 🙂 Tematem będzie odpuszczanie 🙂 a co ostatecznie z tego wyjdzie czy bardziej poradnik czy bardziej coś motywacyjnego sama jeszcze nie wiem jaki będzie finisz 😀 Mnie trochę posiało w świat, bo mój rodzinny dom to Ziemia Dobrzyńska, czyli województwo kujawsko-pomorskie, a teraz powoli finalizuje przeprowadzkę do Rzeszowa. Więc jedno od drugiego trochę daleko, ale tam też są piękne okolice. 🙂

  • Ana

    Bonda kupiona w Biedronce czeka i na mnie – ale ponoć pierwsza część najlepsza… i komu tu wierzyć? 🙂

    • To jak dla mnie najlepsza była część “Tylko martwi nie kłamią”. Może to zasługa tego, że ją pierwszą przeczytałam 😀 Potem było już tylko gorzej 😀 Nina Frank jeszcze jako tako mnie ciekawiła, ale już Florystka trochę jak dla mnie za bardzo rozwleczona i tyle tych wątków, że się gubiłam 😀

      Ale ciekawa jestem Twojej opinii! 🙂

      • Ana

        Przeczytam i na pewno dam znać – pewnie wpisem na blogu 🙂 I jestem ciekawa, do której części ja będę przekonana najbardziej.

  • Mi też marzą się Mazury. Nigdy nie byłam, ale zdjęcia mnie przyciągają. Mogłabym się budzić wśród takich krajobrazów 😉

    • Mnie też zachwycają te wszystkie krajobrazy 🙂 Kiedyś chętnie bym tam trochę pomieszkała 😀

      • My niedługi wybieramy się do Zakopanego, nie mogę się doczekać tych pięknych poranków <3

  • Na Mazury wybierz się do Zełwąg, do Siedliska na Wygonie albo Agroadama <3 Wspaniałe miejsca.

    • Super! ♥ Każda inspiracja mile widziana, tym bardziej, że pokażesz jak tam pięknie! ♥ Na pewno w wolnej chwili wpadnę 🙂

  • Super! Fajnie jest dojrzeć do niektórych spraw, choć bywa ciężko i nie mieć wyrzutów sumienia z różnych powodów. Ja też teraz się niczego nie uczę, choć nie było łatwo, ale jestem świadoma tego, że potrzebuję odpoczynku i dość czestego łądowania baterii, bo czasem tyle się dzieje, że muszę złapać właśnie ten złoty środek 🙂 Fajnie jest żyć chwilą i się nią cieszyć <3

    • Bardzo fajnie jest nauczyć się te chwilę dostrzegać, bo wbrew pozorom choć to powinno być tak oczywiste, niestety ciężko jest tak świadomie żyć. Ale zawsze warto się tego uczyć i próbować tą tajemną wiedzę opanować 🙂 A co do odpoczynku czasami niepotrzebnie narzucamy sobie myślenie, że muszę, bo jak nie będę tego czy tamtego robić to się zatrzymam, a przecież świat na każdym kroku mówi mi ucz się, rób kolejne kroki, działaj, nie stój w miejscu bo nawet najmniejszy krok jest lepszy niż stanie w miejscu. I właśnie chyba w tym biegu sztuką jest umieć się zatrzymać. Powiedzieć sobie dość, na te chwilę wystarczy, muszę po prostu odpocząć. 🙂

      Życzę i Tobie, i sobie też, żeby udało nam się w między czasie tego biegu znajdywać czas na odpoczynek i ładowanie baterii. ♥

  • Ostatnio też myślałam o Mazurach, by wyrwać się z miasta i posiedzieć nad jeziorem, a jeszcze nigdy w tamtych rejonach nie byłam.

    Co do czytania książek, ja zaś muszę brać się za dwie naraz i tak skaczę między nimi 🙂

    Pracujesz nad e-bookiem brawo! Trzymam kciuki, może zdradzisz jaka tematyka jego będzie? 🙂

    • Posiedzieć nad jeziorkiem, pozachwycać się widokami mmmm 🙂 aż się rozmarzyłam! 🙂 Oby udało nam się to spełnić! 🙂

      A tematyka e-booka taka w sumie jak i bloga coś inspirującego do refleksji na swoim życiem i podejściem do niego, coś co będzie miało uświadomić, że jednak nie ma nic złego w zwolnieniu tempa i wycofaniu się z tej gonitwy jaką nam czasem świat narzuca. 😉

      Pięknie dziękuję za trzymanie kciuków ♥

  • A ja nigdy nie byłam na Mazurach! Na Mazurach i w Bieszczadach ! I wiem, że bardzo chciałabym to nadrobić. Pewnie prędzej nadrobię Bieszczady z racji bliższej mi lokalizacji, ale taki mazurski wypad też mi się bardzo marzy.

    • Mazury mają swój urok. 🙂 Nic dziwnego, że tak wielu z nas chętnie by się tam znalazło! 🙂

  • Ten tekst jakoś napełnił mnie spokojem 🙂 Ostatnio zrzuciłam z siebie presję dążenia do… no właśnie, czego? Doskonałości, spełnienia? Nadaję swojemu życiu zupełnie nowy tor, zgodnie z własnymi przekonaniami. I bardzo to uczucie mi się podoba 🙂

    • Też miałam w swoim życiu taki moment, że czułam się niedoceniona pomimo tego, że tak bardzo się staram. Sama na siebie nakładałam presję bycia doskonałą, lubianą, chwaloną, aż w końcu przez to jak źle wpływało to na moje codzienne życie i często myślenie o sobie postanowiłam z tym skończyć. Teraz żyję przeświadczeniem, że niczego nie muszę tylko mogę. I chyba właśnie dzięki temu chętniej po wiele rzeczy sięgam, bo robię to dla własnej satysfakcji i radości, a nie dla zaspokajania tej gonitwy, którą narzuca świat i inni ludzie. 🙂

      Niech to uczucie spokoju i przeświadczenia, że żyjesz w zgodzie z samą sobą jeszcze mocniej w Tobie kiełkuje i staje się solidną podstawą, by było łatwiej w dalszym życiu. ♥

  • Też czekam na truskawki! 🙂 I cieszę się, że można już kupić inne owoce niż banany i jabłka, które po zimie trochę mi się przejadły.. I wiesz, aby cieszyć się z małych rzeczy trzeba albo takim się urodzić, albo muszą Cię tak rodzice wychować albo człowiek musi stanąć jedną nogą po drugiej stronie.. Wtedy zaczyna doceniać się zdrowie, to, że mamy dach nad głową i co włożyć do garnka, że za oknem świeci słońce, że pani ekspedientka uśmiechnęła się do nas w sklepie, a na poczcie mężczyzna przepuścił nas w drzwiach.. Niby to wiemy, ale nie każdy potrafi się cieszyć z byle czego.. Pęd po pieniądze i wyższe stanowisko często nie daje nam szans, abyśmy choć przez chwilę zastanowili się nad tym co mamy TERAZ i po prostu czerpali z tego radość. Bo “więcej” nie zawsze znaczy “lepiej” 🙂

    • Pięknie napisane! 🙂 To prawda nie jest znów tak prosto z tym docenianiem tego co teraz mamy, bo ciągle chcemy więcej i bardziej skupiamy się na tym co dopiero będzie i co chwycimy w rękę. 🙂 Ja też tego nie umiałam, ale codzienna praktyka skupiania się na tym co mam, na małych rzeczach właśnie, sprawiła, że jest w tej kwestii lepiej. Poza tym tak jak piszesz po różnych życiowych przebojach człowiek jakoś łagodniej patrzy na swoje życie i to co ma. 🙂

  • Też czekam na truskawki i marzy mi się więcej zwiedzania w granicach kraju… Dobrze, że udaje Ci się odpocząć, że dbasz o równowagę, bo takie pięć intensywnych dni to nadal sporo i trzeba się dosłownie napracować, żeby tylko dwa dni starczyły na regenerację – sama coś o tym wiem. 🙂

Close