in ORGANIZACJA

MAŁA ZMIANA, DZIĘKI KTÓREJ W KOŃCU DZIAŁAM SKUTECZNIEJ

at
mala-zmiana-dzieki-ktorej-w-koncu-dzialam-skuteczniej

  Czasem już mała zmiana potrafi dać bardzo duży rezultat, choć żeby go dostrzec potrzeba z kolei sporo czasu. Ale jak już powszechnie wiadomo, każda zmiana wymaga poświęceń, zwycięzców, ofiar i wspomnianego już czasu właśnie. Tego ostatniego w bardzo dużych ilościach, bo nic nie stanie się z dnia na dzień. 

Ale czasami warto jest spiąć się w sobie, choćby dla tych rezultatów, które czekają na nas gdzieś na szarym końcu tego procesu. Warto, nawet jeśli jest on długi, a dojście do finiszu to mrówcza praca. Bo często efekty, których pragniemy i obawiamy się jednocześnie, przynoszą zupełnie nowe spojrzenie i jakość. Sama też ostatnio pokusiłam się o taką minimalną zmianę i nawet nie wiecie jak wiele dobrego wniosło to do mojego życia.

Aż się teraz zastanawiam dlaczego ja nie zrobiłam tego wcześniej.

Wyłącz powiadomienia w telefonie i bądź bardziej efektywny.

MAŁA ZMIANA DUŻY EFEKT

   Wiecie jak to jest, kiedy człowiek ma dużo do zrobienia. Dużo ważnych rzeczy do zrobienia. Takich priorytetowych. Wtedy znajduje pierdyliard wymówek i innych ważnych głupot, byleby tylko to konkretne działanie odepchnąć znów na koniec kolejki. Wcale znowu takie obce mi to nie jest, bo kilka razy się tak zdarzyło rozwlekać i odwlekać. Kilkanaście może. Kilkaset …

A to musiałam pilnie sprawdzić napływające powiadomienia z poczty czy Facebooka. A to ktoś poserduszkował mi zdjęcie na Instagramie, a ja nie mogłam żyć ze świadomością, że nie wiem kto i które to już serduszko, dla mojego dzisiejszego powiewu kreatywności i kolejnej kawy na zdjęciu. A to jakaś wiadomość, która nie mogła czekać i wymagała pilnej odpowiedzi. To z kolei telefon, który naprawdę był ważny i gdybym go nie odebrała to i tak nici ze skupienia się nad priorytetami. Potem była chwila ciszy więc mogłam zacząć działać, ale tak naprawdę nie bardzo pamiętałam gdzie skończyłam. Więc ponowny rozruch zajmował kolejne, cenne minuty.

Zdarzało się tak za często. A priorytety leżały. Niby je robiłam, ale nie tak jak należy i nie tak szybko jak można było je zrobić.

Wyłącz powiadomienia w telefonie i bądź bardziej efektywny.

PRZEJĘŁAM KONTROLĘ

  Na początku ta cała sytuacja była nawet zabawna, a ja koniec końców wywiązywałam się z ustaleń i zobowiązań więc problem zamiatałam pod dywan. Problem, bo przez te wszystkie rozpraszacze traciłam mnóstwo czasu, zadania wykonywałam na ostatnią chwilę i na niczym nie mogłam się skupić. Mogłam zapomnieć co to efektywne działanie i szybkie uporanie się z zadaniem, a skuteczność plasowała się gdzieś w okolicach zera. Żyłam w szponach telefonu i to on dyktował mi warunki na jakich dysponowałam swoimi cennymi minutami.  Ciągle wysyłane z niego dźwięki czy nawet sama wibracja wybijały z rytmu, a ja musiałam sprawdzić o co chodzi.

WYŁĄCZYŁAM POWIADOMIENIA

   Postanowiłam jednak przejąć nad tym kontrolę i wyłączyłam wszelkie powiadomienia. Poczta, Facebook, Instagram, a w czasie działania tryb cichy na telefonie. Żadnych rozpraszaczy. Może nie jestem teraz na bieżąco w social mediach, nie odpowiadam na bieżąco na każdą aktywność, ale za to uporanie się z ważnymi rzeczami zajmuje mi mniej czasu, a ja mam go więcej dla siebie i bliskich. Skończyłam z pisaniem tekstów na bloga na ostatnią chwilę, goniące terminy nie są mi już straszne. A to wszystko za sprawą kilku kliknięć i magicznego wyłącz powiadomienia. Mała zmiana, dzięki której w końcu działam skutecznie, a nie tylko pozornie.

spacja

A jaki wpływ na Ciebie mają rozpraszacze? Telefon czy kolejne, otwierane strony w przeglądarce skutecznie wybijają Cię z działania? Masz na to jakiś sposób? A może szukałeś rozwiązania? Podziel się ze mną swoimi spostrzeżeniami!

  • Ja się lubię rozpraszać podczas pracy. Ale rozpraszam się w sposób kontrolowany. Staram się, żeby moje przerwy były krótkie i inspirujące. Kiedyś miałam tendencję do tego, żeby przy jednej małej przerwie zasiedzieć się scrollując różne strony na dobre godziny. Na szczęście to opanowałam. Natomiast mam taki rytm pracy, że często robię sobie przerwy. Krótkie ale konieczne. Inaczej mam problem, żeby się skoncentrować. Powiadomienia i dźwięki w telefonie mam włączone, ale odbieram tylko te połączenia, które mogą być ważne, staram się nie zagadywać. Nie reaguję też w czasie pracy na każde powiadomienie czy e-mail. To naprawdę potrafi zaangażować czasowo, a przeważnie nie jest to nic pilnego

    • Przerwy są potrzebne i wręcz wskazane. Zgadzam się z Tobą absolutnie Ewa. Tylko przerwy w trakcie pracy, które nie są nikomu potrzebne jak w moim przypadku to już zło wcielone. Ale chwila na relaks, oderwanie myśli i skupienie się na czymś innym często przyjemnym jak najbardziej na tak. Często to przynosi świetny rezultat, bo o wiele chętniej nam się pracuje, a do ‘świeżej’ głowy przychodzą nowe, ciekawe pomysły.

  • Megly

    Ja już od dawna mam wyłączone powiadomienia z aplikacji typu Facebook, Instagram, Snapchat. Po pierwsze dlatego, że zwyczajnie tracę przez to czas, a po drugie – telefon szybciej mi się rozładowywał, a teraz zauważyłam znaczną poprawę w tej kwestii
    Zresztą w ogóle jak pracuję to telefon trzymam z dala od siebie! Bardzo mnie rozprasza.
    Fajnie, że znalazłaś dobry i skuteczny sposób na walkę z rozpraszaniem, a przez to trwonieniem cennego czasu
    Pozdrawiam

    • Wiem, że niektórzy mają problem z nagminnym i ciągłym przeglądaniem stron internetowych. Na szczęście nie mam tego problemu mimo że właściwie cała moja praca odbywa się przy pomocy komputera, który dostęp do internetu za każdym razem ma nad tym udawało mi się zawsze panować. Natomiast telefon był moją zmorą i mam nadzieję, że ta mała zmiana okaże się pomocna. Już widzę pozytywne aspekty tego prostego ruchu i mam nadzieję, że tak zostanie

      Pozdrawiam ciepło!

  • Też mam wyłączone powiadomienia. Denerwowały mnie. Bez nich lepiej mi idzie realizacja planów.
    Pozdrawiam!

    • Potrafiły być bardzo upierdliwe zwłaszcza, kiedy trzeba było się skupić na tym co się robi

      Pozdrawiam serdecznie!

  • Ha, zdaje się, że i na mnie przyszła pora zrezygnować z rozpraszaczy… mam często problemy z koncentracją i byle jakie powiadomienie odciąga mnie od pisania i wchłania w fejsbuk:)
    Dziękuję za wartościowy tekst<3

    • Wszystkie te media potrafią wchłonąć jak odkurzać mam wrażenie, że jeden ruch generuje konieczność wykonania następnego, bo jak to to jeszcze tamto i tam i tam może i Tobie wyłączone powiadomienia pomogą

  • Ja też się bardzo często rozpraszam, jednak u mnie problem tkwi w tym, że nie muszę mieć włączonych powiadomień, żeby zaglądać nie tam, gdzie trzeba…To jest naprawdę okropne, bo nie potrafię się tego oduczyć – zawsze włączę jakąś stronę, która akurat przyszła mi do głowy, zawsze zajrzę do tamtej szuflady, albo obejrzę tamten zeszyt. To jest dopiero przerąbane. Ale trudno – dzielnie staram się nad sobą pracować i zaglądać do tych szuflad coraz rzadziej!

    • Wszystko wymaga czasu i nie przychodzi ot tak. A szkoda, bo ile zysku by z tego było, że od razu zmieniamy coś na dobre. Mnie też czasami jeszcze kusi mimo wszystko, bo gdzieś muszę zadzwonić i tak przy okazji przecież ale staram się jak mogę z tym walczyć i ograniczać czas na to poświęcony. Bo traciłam go za dużo … teraz to dokładnie widzę.

  • Taka prosta rzecz, a dla niektórych taka trudna do wykonania
    Ja już dawno mam wyłączone powiadomienia, bo nawet jak nie sprawdzałam ich od razu, to rozpraszał mnie sam dźwięk. I jakoś nic wielkiego mnie przez to nie omija

    • To prawda nie ma z tego większego ubytku, a zysk jest bardzo duży. Przynajmniej ja taki na sobie zaczynam odczuwać mimo że zmiany dokonałam stosunkowo niedawno.

      Często te najprostsze z pozoru rzeczy najtrudniej jest nam wprowadzić w życie. Ale warto.

  • Ja rownież staram się zawsze jak mam zrobic coś ważnego, wyłączyć dźwięk telefonu. Z powiadomieniami jeszcze nie próbowałam, ale czuję, że faktycznie moze to poprawić jakość zadań, więc zastosuje!:)

    • Moje odrywanie od pracy byle czym ograniczone do minimum. Wiadomo czasem jeszcze się zdarzy, ale w takim stopniu minimalnym można to zaakceptować

  • Ja zawsze zanim zabiorę się za coś, sprawdzam wszystko co jest do sprawdzenia w internecie Często coś mnie jeszcze zainspiruje do działania Później mogę pracować. Powiadomień nie wyłączam, bo nie mam ich za wiele:D Ale gdyby co chwile ich dźwięk mnie rozpraszał- wyłączałabym

    • Na mnie źle wpływała sama ikonka, że coś tam jest wiem to już brak panowania nad tym, ale każdy ma jakieś swoje słabości ważne żeby nad nimi pracować. A co do przejrzenia najpierw internetu – boje się, że pochłonąłby mnie na dobre jak czarna dziura

  • Znalazłem dla siebie do pracy inne miejsce, niż to gdzie przeglądam social media, oglądam seriale czy po prostu bezmyślnie serfuję w sieci. Mam starszy laptop na którym przeglądanie internetu to ciężka męka, tak wolno działa, stawiam go na stole, gdzie pracuję i wtedy pracuje bardziej skupiony. Rozdzielenie miejsc do pracy i do rozrywki zaowocowało wzrostem produktywności. Oczywiście w moim przypadku, nie każdemu ta metoda przypadnie do gustu.

    • Oczywiście każdy szuka swoich sposób, ale to bardzo cenna wskazówka. Właśnie w tym jest też mój problem, że na razie nie bardzo mam warunki, by to miejsce pracy i rozrywki jakoś rozdzielić. I wiem, że to też swoje robi. W przyszłości będę o tym bardzo myśleć, żeby mieć takie miejsce pracy, które będę mogła pozostawić za drzwiami, nawet jeśli to będzie tylko inne pomieszczenie w domu.

  • Przeżyłam dość wstrząsający weekend i w zasadzie mimo planów, że będę pracować, nie zrobiłam nic. Zdałam sobie sprawę, że ja sobie narzuciłam te rozpraszacze, a jak czegoś na określony czas nie zrobię, zawali mi się świat. Świat się nie zawali, jeżeli nie przejrzę Facebooka w trakcie robienia zdjęć.

    • Ja też za bardzo pozwoliłam, by to wszystko zaczęło rządzić mną, a nie odwrotnie. Ale jesteśmy tylko ludźmi i mamy swoje różne słabości. Grunt to, żeby coś z nimi robić jeśli nam przeszkadzają.

  • Dominika B

    ja staram się przejrzeć na początek facebooka i odłożyć telefon pod ładowarką w trybie cichym – wtedy nie słysze powiadomien, a nawet jesli zabrzęczy wibracja, gniazdko mam tak daleko od miejsca w którym pracuje – ze najzwyczajniej w swiecie – nie chce mi się wstawać.
    Czasem wychodzi, czasem nie.
    pozdrawiam!
    czynnikipierwsze.com

    • Ważne, żeby jakoś nad tym wszystkim panować. Nie ma co sobie wszystkiego surowo i bezwzględnie zabraniać. Ale taka kontrola, zwłaszcza jeśli widzimy, że to nam szkodzi, jak najbardziej mile wskazana. Przede wszystkim robi dobrze. W Twój sposób z oddaleniem telefonu tez dobry! Nie opłaca się podnosić.

      Pozdrawiam ciepło!

  • Felipe

    Ja mam jedno uzależnienie powiązane z telefonem ale bez tego uzależnia serce by mi uschło wiec niestety z tego nie zrezygnuje ;P ale za to z innych sie juz leczę, jak wyżej Pani M

  • Moim naturalnym rozpraszaczem jest psiak, ale jego nie da się wyłączyć Jakoś z powiadomieniami nie mam większego problemu, wychodzę z założenia, że mogą poczekać. No ale psiaka ignorować ciężko. A jak się udaje, to on nie zostawia tak sprawy i drąży, szczególnie, gdy widzi, że siedzę przy laptopie. Z założenia to sprawa mniej ważna niż zabawa z nim

  • Te wszystkie rozpraszacze to dla mnie masakra. Dlatego podczas pracy nad blogiem rano staram się wyłączać wszystkie dodatkowe podstrony tak żeby nic nie odciągało mojej uwagi. gorzej niestety gdy próbuje zrobić coś na FB – wtedy wyskakujace ciagle powiadomienia skutecznie utrudniają pracę ;/

  • Masz rację już małe zmiany mogą dać spektakularne efekty chyba najtrudniejsze jest to by tej zmiany się podjąć bo przywykliśmy do naszych nawyków i nie bardzo lubimy cos zmieniać. Zmiany wiążą się z jakimś zaburzeniem komfortu, troche z przerażeniem że coś stracimy, a potem jak się okazuje – zupełnie nie słusznie.