in MOTYWACJA

NIE OSZUKUJ SIEBIE MÓWIĄC, ŻE MOŻE KIEDYŚ …

at
nie-oszukuj-siebie-mowiac-ze-moze-kiedys

   Próbowanie w życiu nowych rzeczy nie jest proste. Nigdy nie było i nigdy też nie będzie. Zawsze będzie wiązało się z obawą przed tym co nieznane i przed rezultatem naszych działań, bo co jeśli się nie uda. Ta obawa zawsze hamuje nas przed działaniem.

Dlatego tak niewielu próbuje, bo wymaga to od nas zaangażowania, postawienia kroku choć grunt nieznany i niepewny i sprostania takiemu przeciwnikowi, którego kolejnego ruchu nie jesteśmy w stanie przewidzieć. 

Kiedy próbujesz nowych rzeczy musisz się liczyć z tym, że idziesz na żywioł i ogarnianie sytuacji na bieżąco to Twoja nowa dewiza, bo rzeczywistość potrafi być zmienna niczym w kalejdoskopie. Nie zawsze mamy chęci i odwagę, by takiej dynamice sprostać, więc dla własnego lepszego samopoczucia wmawiamy odbiciu w lustrze – może kiedyś …

Przecież to nie jest z naszej strony rezygnacja. To tylko takie odwieszenie działania na chwilę na haczyk. Taki niewinny falstart. Nikt nam nie zarzuci, że kolejny raz tylko obiecujemy, a nie idzie za tym żadne działanie, bo przecież kiedyś spróbujesz …

MOŻE KIEDYŚ …  

   Tak to już z nami jest, że im dalej od pomysłu do podjęcia działania i wcielenia go w życie, tym nasza ochota i zaangażowanie większe. Momentami sięga takiego zenitu, że nie jesteśmy w stanie doczekać się, kiedy TEN DZIEŃ nastąpi. Ale przyśpieszać tego też nie mamy zamiaru. Jednak im bliższy termin realizacji i spełnienia obietnicy danej sobie tym ten zapał i chęć do działania jakby mniejsza. Zaczyna się kombinowanie. 

Niestety, ale tak to wygląda. Wiem, ja też chciałabym, żeby było odwrotnie. Nie bez przyczyny tak wielu w połowie miesiąca obiecuje sobie, że zacznie od pierwszego choć równie dobrze mogłaby zacząć jeszcze dziś. Albo w poniedziałek zakłada plan, że kolejny poniedziałek będzie tym wyjątkowym, który zmieni wszystko, a na razie niech pozostanie jak jest.

Jednak im odleglejszy termin, a czas oczekiwania dłuższy, tym lepiej. Przecież ten czas w pełni poświęcamy na skrupulatne przygotowania do działania.

No przecież nikt w to nie wątpi.

NIE JESTEM ŚWIĘTA …

   Ten schemat przerobiłam już nie raz. Wielokrotnie kiedy pojawiał się pomysł ustalałam odległy termin, żeby się do wszystkiego dobrze przygotować. Planowaniu, wymyślaniu kolejnych koncepcji i rozpisywaniu wszystkiego punkt po punkcie nie było końca. Brakowało działania.

Kończyło się zawsze tak samo. Kiedy nadchodził ten piękny dzień to cała magia z nim związana pryskała gdzieś po drodze i zostawało tylko tyle, że w sumie to po co mi to. Im dalej w las tym to wszystko przestawało mieć dla mnie tak duże znaczenie. Nie będę liczyć ile szans przez to zmarnowałam czekając na bardziej sprzyjające warunki. Ale na szczęście wyniosłam z tego coś dobrego na przyszłość. Dotarło do mnie, że sama wszystko marnuje odkładając w czasie i szukając wymówek, bo odkładanie w czasie było jedną z nich. Na pewno spróbuję, ale może innym razem, bo teraz jest za wcześnie, teraz nie jestem gotowa, nie mam planu, pomysłu, chęci, są inne ważne rzeczy …

Bo wiesz kolejna wymówka może zaprowadzić Cię tylko do miejsca, w którym już kiedyś byłeś. Nigdzie dalej nie zajdziesz. Chyba, że nie chcesz. To zmienia postać rzeczy. Ale przecież chcesz coś zrobić i zmienić, prawda?

MOŻE KIEDYŚ ZNACZY NIGDY

    Twoje i moje może kiedyś można podpiąć jako równoznaczne słowu nigdy. Przyznaj się teraz sam przed sobą, kiedy ostatnio obiecując, że kiedyś spróbujesz dotrzymałeś słowa? No właśnie. Tak wielu z nas mówi to sobie po to, by mieć usprawiedliwienie dla braku działania. Przecież nie obiecałeś nikomu, że zrobisz to jutro, ale też nie powiedziałeś, że nie zrobisz tego nigdy. Stawiasz się w bardzo komfortowej sytuacji.

Choć jej komfort to tylko pozory, bo tak naprawdę oszukujesz sam siebie.

Jeśli chcesz czegoś spróbować to to zrób. Nie rozmyślaj, nie planuj za długo, nie odwlekaj w czasie, bo tylko działanie jest w stanie przybliżyć Cię do celu. Nawet jeśli wykonasz mały krok to jesteś w stanie zyskać więcej niż rzucając obietnicę, której i tak nie spełnisz, bo zapomnisz. Jeśli mówisz, że może kiedyś spróbujesz to powinien być to sygnał, że to nie ma dla Ciebie zbyt wielkiego znaczenia. Bo jeśli by miało to zacząłbyś już dziś nie szukając specjalnych okazji.

    Bierność i zawieszenie swoich decyzji w próżni nie jest sprzymierzeńcem osiągania celów i kreowania życia na takie jakim chciałbyś żeby było. Jeśli Ci na czymś zależy to działaj i rób wszystko by jak najszybciej to możliwe wystartować. Nie oszukuj sam siebie mówiąc, że może kiedyś … bo jeśli kiedyś to pewne, że nigdy. 

Myślisz, że może kiedyś to dobra motywacja do działania, która sprawi, że rzeczywiście kiedyś spróbujemy? Czy to tylko dyskretne kamuflowanie braku chęci do działania, by pokazać ludziom, że chcemy tylko nie teraz?

  • Felipe

    Brawo! W bólach ale jest i sie napisało:) nie samo ale Ty napisałaś! Brawo Ty!

  • Zdecydowanie za często odkładałam to co chciałam zrobić na święte nigdy.I podpisuję się pod tym, że może kiedyś bardzo często oznacza nigdy. Niestety. Teraz, jeżeli chcę zrobić coś co może być w moim zasięgu, nie dokładam tego na później. Jeżeli mam ochotę zrobić coś co jest poza moim zasięgiem, to przynajmniej podejmuję działania, które zwiększą moje możliwości

    • Czasem lepiej wykonać choć mały krok czy gest w określonym dla nas kierunku niż obiecywać sobie, że może kiedyś się za to zabierzemy.

      • Metoda bardzo małych kroczków jest fajnym kompromisem pomiędzy rezygnacją z działania (i wymówką “kiedyś”) a rzucaniem się na żywioł, na który jeszcze nie jesteśmy do końca gotowi. Bo czasami trudno tak totalnie wyjść ze strefy komfortu, ale jeśli wyjdzie się tak troszkę, to jest większa szansa na powodzenie
        Ja lubię grzebać i drążyć, dlaczego odkładam coś na później. Jeśli powodem jest właśnie brak gotowości to fajnie znaleźć taki kompromis małych kroków

        • Sama często pomysły odkładam w czasie, żeby się do nich przygotować. Ale prędzej czy później idzie za tym działanie. Wielu jednak składa takie obietnice tylko po to, żeby dobrze się z nimi czuć, a i tak nic dalej z tym nie robią. Małe kroki zawsze na tak!

  • Odkładałam, zapominałam. Osdkładam nadal, choć już nieco mniej. Coraz częściej nie mówię “od jutra”, od “poniedziałku”, tylko od dziś. Nie stawiam na plan, tylko działanie. Jasne, nie we wszystkich obszarach jest tak kolorowo. Do tego długa droga jeszcze… ale jest dokładnie tak jak napisałaś. Może kiedyś zazwyczaj znaczyło nigdy

    • Najważniejsze, że obie, bo ja się mogę pod Twoimi słowami podpisać, doszłyśmy do dobrych wniosków i zamiast składać obietnice bez pokrycia przekuwamy większość rzeczy w działanie, które ma jakiś namacalny efekt. Oby jak najczęściej

  • Odkładanie na ”kiedyś” to najgorsze, co może być, ale każdy musi to przeżyć co najmniej kilka razy, żeby to sobie uświadomić. Dlatego przestałam myśleć ”od poniedziałku”, od ”nowego miesiąca”, a zaczynam od zaraz. Inaczej się nie da, bo zawsze się znajdzie mnóstwo wymówek.

    • Jeszcze ‘od jutra’ można jakoś zaakceptować, bo czasami nie ma warunków, żeby zaczynać od razu. Ale im dalej w czasie coś odkładamy tym tak naprawdę mniejsze ma to dla nas znaczenie.

  • Jeśli się chce to trzeba działać tu i teraz. Kiedyś nie nastąpi nigdy, odkładanie to nasze usprawiedliwienie dla często ograniczającej nas strefy komfortu. Jednak taki jest życie, trzeba się otworzyć i spróbować!

    • Chociaż małymi krokami, ale warto przekraczać kolejne granice, które często są tylko w naszej głowie. Najlepsze jest to, że jak już raz spróbujemy działać od razu i nie czekać na lepsze warunki to potem o wiele chętniej do wielu rzeczy podchodzimy.

  • Jedyne słuszne wyjście to teraz albo nigdy Nie ufam ludziom, którzy mówią “kiedyś” zamiast “dzisiaj”. Ze słowa “kiedyś” najczęściej nic nie wychodzi. Chociaż są takie rzeczy, których nie da się zrobić od razu. Ale to wyjątki

    • Czasami trzeba wziąć rozbieg, żeby mieć lepszy start, ale najczęściej rozbieg biorą ludzie, którzy w normalnych sytuacjach wymagających natychmiastowego działania po prostu działają.

  • U mnie “może kiedyś” zawsze znaczy nigdy. Albo coś robię od razu, albo jak to mówi moja mama – “znowu odkładasz na świętego Dygdy, czyli nigdy”.

  • Megly

    To prawda. Ja czasem mówię “może kiedyś”, żeby kogoś zbyć… gdy nie mam odwagi powiedzieć NIE. A tu trzeba być asertywnym. Jednak, gdy na czymś mi zależy lub chcę to zrobić nie mogę się wykpić takim “może kiedyś”. Trzeba od razu wziąć się do rzeczy i postawić coś na ostrzu noża… Jeśli się oczywiście chce!
    Pozdrowionka cieplutkie! Megly (megly.pl)

    • Dokładnie z tym brakiem odwagi to prawda. Poza tym nie chcemy przed innymi wyjść na kogoś kto nic nie robi i nie próbuje nowych rzeczy. Trochę się za tym może kiedyś kamuflujemy.

  • Staram się omijać tego może kiedyś. Teraz raczej wyznaczać jakieś daty i działać. Chyba że na prawdę na czymś mi nie zależy to wolę to może kiedyś.

  • “Może kiedyś” znaczy dla mnie mniej więcej tyle co “chciałabym..” -zamiast- “zrobię to”, takie gdybanie, nie odnoszące się do przyszłości, bo nie zakładamy sobie że coś zrobimy w ogóle.. Naoewno nie jest to żadną motywacją, bo coś co chcę robić – planuję, a może kiedyś nie odnosi się nawet do czasu więc ciężko. Traktuję to jako wymówkę:)

    • Dokładnie wymówka, która mimo wszystko stawia nas w dobrym świetle, bo nie rezygnujemy, nie poddajemy się, a jednak mamy możliwość wycofania w razie coś.

  • Oj tak, sama używam “może kiedyś” nie chcąc czasem powiedzieć wprost, że czegoś po prostu nie zrobię. Zdarza mi się odnosić to również do swoich planów, ale pracuję nad tym!

    • Najważniejsza jest świadomość swoich błędów. Przynajmniej wiemy z czym mamy walczyć i co ulepszać. Powodzenia!

  • “Może kiedyś” to dla mnie żadna motywacja. Nawet jeżeli trudno jest nam określić czas, jakiegoś marzenia to “zrobię to” brzmi już o wiele lepiej, prawda?:)

    Tak było z moją działalnością. Na początku było “może kiedyś” i tak odwlekało się to latami… aż jednego roku powiedziałam “zrobię to! Mimo wszystko” i rok później miałam już firmę.

    • Jak widać ogromne znaczenie ma to jak sami do swoich planów podchodzimy. W momencie kiedy zaczynamy traktować je poważnie one takimi się stają. Mówią, że podejście nie jest w stanie wiele zmienić. Jak widać odpowiednie podejście może zmienić wszystko.

  • Przez długi czas tak robiła. Mówiłam później, nie jestem jeszcze gotowa. Muszę jeszcze poczekać, poprawić coś i może wtedy będę gotowa. Ale to są tylko wymówki. jeśli chce się coś zrobić trzeba działać natychmiast, bo nigdy pora nie będzie perfekcyjna.

    • To prawda! A na dodatek jesteśmy tak zdolni jeśli chodzi o wymyślanie wymówek, że zawsze wykażemy się ogromną kreatywnością i stworzymy coraz to nowsze, byle tylko nie zabrać się za działanie.

  • Ja też jestem dobra w “może kiedyś”. Na szczęście coraz częściej zdaję sobie sprawę z tego, że w ten sposób z reguły przejawia się albo lęk przed porażką, albo to, że tak naprawdę ten cel nie jest dla mnie taki ważny. Lęk najłatwiej przełamać podejmując działanie już teraz, a jeśli na czymś mi tak bardzo nie zależy – lepiej od razu to sobie odpuścić i mieć w życiu miejsce na naprawdę istotne rzeczy.

    • Ale jakoś tak człowiek lepiej się z tym czuje jak powie sobie czy innym no wiesz może kiedyś

  • Zdecydowanie “może kiedyś” nie brzmi motywująco, ani tym bardziej zachęcająco. Lepiej już w ogóle nic nie zakładać i tkwic w miejscu, niż czekać na czarodziejską różdżkę, która zamieni to “może kiedyś” we “właśnie teraz!”.
    Dobrze prawisz, Dziewczyno!

    • Dzięki! Ty też dobrze prawisz Gabrysiu! Oszukiwanie siebie to chyba najgorsze co możemy sobie zafundować.

  • Do niedawna też mówiłam sobie “może kiedyś” albo “od poniedziałku” a kiedy nadchodził ten dzień, nie było zapału żeby to realizować. Jeszcze było “mam czas”, a to było dawno temu więc tamtego czasu już nie mam. Błędne koło. Na szczęście uświadomiłam sobie, że tak daleko nie zajdę i zaczynam działać w tym co chcę aby było zrealizowane. Na razie się udaje i oby było tak dalej. ^-^

    • Już sama świadomość takiego działania i zapędzania siebie w kozi róg to ogromny krok do przodu. Czasami ludzie sami się tak oszukują byle tylko mieć przed sobą i innymi usprawiedliwienie, że jednak kiedyś się za to wezmą. Powodzenia w Twoim działaniu!

  • Takie odkładanie to nie zawsze brak motywacji, często poświęcamy swoje plany dla “dobra” innych. Odkładamy marzenia i ambicje, aż dzieci podrosną, aż się dorobimy, albo coś osiągniemy. Widzę to najczęściej u kobiet i sama się na tym łapię.

    • To prawda są różne przypadki i różne życiowe sytuacje. Sama czasami rezygnuje z czegoś kosztem czegoś innego, bo nie da się znaleźć czasu i energii na obie rzeczy. Chodziło bardziej o takie sytuacje, kiedy pomimo czasu, energii, którą możemy poświęcić i zaangażowania odkładamy z prostej przyczyny jaką jest lenistwo.