in BULLET JOURNAL

MARCOWE STRONY W MOIM BULLET JOURNAL

at
marcowe-strony-w-moim-bullet-journal

   Tegoroczne kapryśne przedwiośnie przyniosło mi to czego najmniej się spodziewałam. Liczyłam na cieplejsze dni, słońce, które zawsze dodaje mi sił do działania, więcej czasu na świeżym powietrzu i inne przyjemności. Skończyło się na tym, że pociągająca siedzę w domu i jedyne co mogę to cieszyć się tym wszystkim przez okno. 

Mam tylko nadzieję, że jak już postawię się na nogi to te wszystkie wiosenne przyjemności nie umkną zamieniając się w deszczowe i szare dni.  

Ze względu na to, że moja twórczość i pomysłowość drastycznie spadła, a mnie zależy na tym, by budować to miejsce systematycznie postanowiłam, że dzisiejszy wpis będzie trochę inny, lżejszy i przyjemniejszy, ale bardzo na czasie, bo marzec już czeka w blokach startowych.

Dziś więc zapraszam was do mojego bullet journala. Z chęcią pokaże Wam jakie strony będą mi w tym miesiącu towarzyszyć. Może kogoś zainspiruję do planowania za pomocą tego systemu albo wykorzystania konkretnych stron u siebie!

BULLET JOURNAL NA MARZEC

    Pierwszą stroną jaka zawsze pojawia się na przełomie miesięcy jest strona startowa z hasłem witającym miesiąc. Nie jest ona specjalnie potrzebna, ale pozwala mi oddzielić jeden miesiąc od drugiego. To znacznie ułatwia działanie, kiedy muszę do czegoś wrócić, bo ta strona wyróżnia się na tle innych i jest takim separatorem pomiędzy mijającym i właśnie rozpoczynającym się miesiącem.

Poza tym na co dzień swój bujo prowadzę bardzo minimalistycznie. Mało kolorów, zero rysunków, trochę ozdobnych napisów – zwłaszcza w porównaniu z tymi arcydziełami jakie niektórzy tworzą na stronach swojego notesu. Dlatego ta strona jest też taką okazją, żeby coś tam sobie namalować, choć moje umiejętności pozostawiają wiele do życzenia. Toteż ograniczam się do kilku kresek i wzorów i efekt jest zadowalający.

Przejdźmy jednak do konkretów.

MARCOWE STRONY

  Marzec rozpoczynam od ogólnej tabelki z rozpiską miesiąca, która jest taką bazą i podstawą do tworzenia tygodniowych planów, bo to one tak naprawdę są dla mnie najistotniejsze i najbardziej pomocne. Na tej stronie zazwyczaj lądują trzy tabelki.

Pierwsza dotyczy spraw mojego bloga i najczęściej określa terminy wpisów. Dzięki niej tak naprawdę te wpisy pojawiają się regularnie i systematycznie. Druga dotyczy terminów i ważnych dat, którymi zobowiązuję się wobec kogoś. Jest niezwykle istotna, bo pozwala mi dotrzymywać słowa i być solidną, jeżeli podejmuję się działania, które ktoś mi zleca. Trzecia natomiast jest najbardziej lifestylowa. Zbieram w niej wszystkie sprawy prywatne typu urodziny, spotkania, ważne dla mnie sprawy, o których chce pamiętać. Na końcu, na ile pozwala miejsce, znajdują się zawsze notatki, które zawierają istotne kwestie do zrobienia w przyszłym miesiącu.

Uprzedzam tylko, że pokazuje wam w miarę pusty bullet journal, który dopiero po publikacji tego wpisu zacznie się na dobre zapełniać i nie będzie już tak idealny i pozbawiony spontaniczności, co wielu ludziom korzystającym z tego systemu się zarzuca. 

SPORT TRACKER

    W tej części mojego bullet journala rozpisuję sobie treningi. Najczęściej jest tak, że w weekend uzupełniam rubrykę na cały nadchodzący tydzień, dzięki czemu unikam wymówki typu nie wiem co mam dziś zrobić. Bo i tak się zdarzało. Ćwiczę od poniedziałku do piątku. Dzięki tej rozpisce mam również kontrolę nad tym, by ćwiczenia były różnorodne. Jeżeli jesteście ciekawi jakie treningi wykonuję to najczęściej są to ćwiczenia z kanału FitnessBlender.

SOCIAL MEDIA PLAN

     Te rubryki są stroną bardzo roboczą. To tutaj planuje tematykę wpisów na konkretny dzień. Tutaj też ją zmieniam, bo akurat zaświtał mi w głowie zupełnie inny pomysł niż na początku zamierzałam. Pozostałe dwie rubryki pozwalają mi zaplanować jakie treści pojawią się w social mediach. Dotyczy to Facebooka i Instagrama. Choć tego drugiego nie planuję tak bardzo, bo moje zdjęcia w 90 % dotyczą tego co tu i teraz. Taki plan pozwala mi na to, by treści w social mediach były w miarę atrakcyjne, bo wciąż się tego uczę. Tutaj wszystkie pomysły przechodzą metamorfozę. Wiele zmieniam, ciągle coś dopisuję. Jednym słowem burza mózgów. Może kiedyś pokaże wam jak wygląda to pobojowisku po miesiącu działania. 

DOBRE NAWYKI

   Każdy z nas próbuję wprowadzać do swojego życia dobre nawyki, które sprawią, że nasze życie będzie lepsze. Sama też próbuję wyrabiać w sobie pewne kwestie, które pomagają mi w działaniu, a nie są w moim życiu na tyle długo, by robić je ot tak. Ta tabelka pozwala mi to monitorować i nawet jeśli w ciągu dnia zapominam o zrobieniu czegoś istotnego to wieczorny przegląd przypomina mi co gdzieś umknęło. Kilka kwestii udało mi się już dzięki habit trackerowi na dobre wprowadzić w życie. Nad innymi ciągle pracuję. Pojawiają się też nowe. Jest czym tę stronę zapełniać. 

CODZIENNIK 

    Jedne z moich ulubionych stron. To dzięki nim nauczyłam się doceniać to co dzieję się tu i teraz. A dzięki ćwiczeniu wdzięczności zaczęłam być bardziej zadowolona z tego co mam, gdzie jestem i jak żyję. To wszystko wpłynęło na to, że jestem szczęśliwsza i nawet jeśli mam powody do zmartwień to coraz rzadziej mają one wpływ na mój nastrój czy humor. To co dobre zwyczajnie z nimi wygrywa, bo nauczyłam się to w końcu zauważać.

Jeśli również chcecie ćwiczyć wdzięczność, tak jak ja, to niedawno na blogu pojawił się zupełnie nowy arkusz wdzięczności, który możecie pobrać za darmo i korzystać do woli.

MATERIAŁY DO POLECENIA

    Dobrodziejstwo tej strony doceniam zwłaszcza wtedy, kiedy zaczynam tworzyć podsumowanie miesiąca. Staram się w nim dzielić ciekawymi treściami, które udało mi się w danym miesiącu znaleźć. To właśnie ta strona sprawia, że ponowne ich odnalezienie to łatwizna. Wiem, że istnieją narzędzia, które zapamiętałyby to za mnie, ale już wiele razy poczułam na sobie czym jest złośliwość rzeczy martwych i teraz stawiam na niezawodny papier.

MARCOWE WYZWANIE

   Wiosna to taki czas, kiedy o wiele chętniej zabieramy się za nowe rzeczy. Mnie od dłuższego już czasu marzył się poranny rozruch, bo takie solidniejsze treningi wykonuje zawsze wieczorem. Postanowiłam, że i ja przekonam się jaki wpływ ma na człowieka poranny rozruch i stąd to mini wyzwanie. Może tysięcy endorfin dzięki temu nie pobudzę do życia, ale od czegoś trzeba zacząć.

OD SZCZEGÓŁU DO OGÓŁU

  Ta strona powstała w moim bujo zupełnie rzutem na taśmę. Przeglądając moje plany na marzec doszłam do wniosku, że wiele z nich jest zbyt ogólnikowych i tak naprawdę nie wiem od czego mam w ogóle wystartować. Mając konkretne zadania do wykonania łatwiej jest nam zacząć i doprowadzić określony cel do końca. O wiele lepsze efekty uzyskuję, kiedy działam od szczegółu do ogółu. Za to też uwielbiam ten system planowania, że mogę dostosować go do tego czego aktualnie potrzebuję. 

TYGODNIÓWKI

   Elementem, który jest najbardziej pomocny w planowaniu są oczywiście tygodniówki. Na razie jest tutaj pusto z prostej przyczyny, zastanawiam się nad nowym rozkładem stron. Ale jeśli tylko ten temat was zainteresuje i będziecie chcieli więcej to może powstać osobny post o takim planowaniu tygodniowym. Póki co ja dumam nad nowym rozwiązaniem, które pozwoli mi jeszcze lepiej, niewielkim nakładem dobrze zaplanować moje tygodnie. Wszystko to  oparciu o te wcześniejsze strony.

To byłoby na tyle. Dajcie znać jak wasze plany na nowy miesiąc, miejmy nadzieję już w wersji wiosennej. Korzystacie z bullet journal jako systemu planowania? Próbowaliście i zupełnie się nie sprawdził? Czy może jeszcze nie mieliście okazji próbować? Jeśli sami korzystacie z bujo to koniecznie dajcie znać bez jakich stron nie wyobrażacie sobie waszego planowania! Czekam na wasze komentarze!

  • Felipe

    Łał jakie to wszystko ekstra rozpisane rozplanowane i przemyślane! Kosmos! Nie wypada nic innego jak pogratulować i pozazdrościć Perfekcjo :*

  • Bardzo ładnie to wszystko prowadzisz Podziwiam!

    • Dziękuję Kwestia wprawy, kiedyś nie wyglądało to tak ładnie, jak wszystkie początki było pokracznie i śmiesznie

  • Życzę Ci, abyś jak najszybciej stanęła na nogi! Wiosna faktycznie zaczyna nam zaglądać do mieszkań przyjemnymi promykami słońca i to mi się podoba.
    Sama też prowadzę codziennik, od Nowego Roku. To świetny pomysł Nie jest może tak barwny ja Twoja propozycja, ale na mój użytek jest ok. Taką stronę “Jestem wdzięczna za…” też bym z chęcią prowadziła chyba muszę ją wdrożyć.
    Pozdrowionka cieplutkie

    • Dziękuję bardzo za życzenia. Mam nadzieję, że z każdym dniem siły będą powracać. Jeśli chciałabyś spróbować z taką stroną to zachęcam do pobrania arkusza wdzięczności na początek powinien się sprawdzić.

  • Podziwiam Cię za to staranne planowanie, moje planowanie nie jest tak dokładne Takie rozpisanie wszystkiego jest dobrą motywacją i nie pozwala na to, żeby coś pominąć.

    • Podstawy, czyli te wszystkie tabelki, są dokładne. Ale to tak jak w kupnym plannerze. Tam też wszystko jest staranne i ładne. A to co już się w nich znajdzie to często niezły misz masz i wkradający się chaos

  • Ale u Ciebie tego dużo hoho, u mnie aż tyle stron nie ma. Kompletnie wyleciało mi, żeby kontrolować swoje zdrowe nawyki i chyba muszę do tego wrócić. Jak dobrze, że BJ jest taki elastyczny i mogę to zrobić teraz po całej rozpisce tygodni

    • Sporo tego to fakt, ale tylko dlatego, że wszystko mam w tym jednym notesie i w końcu uporałam się z mnóstwem kartek i karteczek, w których kiedyś nie mogłam się odnaleźć

  • Ana

    Chyba co nieco ściągnę…

  • Nie korzystałam – wierna zawsze plannerowi!:) Ale brzmi bardzo ciekawie! Mogłabym się w tym odnaleźć!:)

    Plany na marzec jeszcze nie ogarnięte

  • Ale ładnie to wygląda!!!

  • Podziwiam! U mnie wieczny chaos!

  • Piękny ten Twój bullet journal. Jestem naprawdę oczarowana, wygląda przecudownie! Mnie nigdy w życiu takie ładne rzeczy nie wychodzą.
    Mam natomiast takie pytanie – absolutnie nie złośliwie, ale pytam przez moje zboczenie zawodowe. Dlaczego osoby prowadzące bardzo często (naprawdę widzę to bardzo, BARDZO często…) piszą na swoich stronach rozpoczynających kolejny miesiąc "witaj marzec", "witaj maj", "witaj grudzień" i tak dalej? To znaczy tam powinna być forma wołacza, to znaczy "witaj marcu", "witaj kwietniu". Tak samo jak podczas odmiany imion – "witaj Agnieszko, Gabrielo, Olu" i tak dalej. Nie bardzo to rozumiem i może mi to wyjaśnisz? Może to jakiś Was tajny znak? :DD Chyba że po prostu dość pechowa kalka z angielskiego? Sama nie wiem. :<
    Raz jeszcze – to absolutnie nie krytyka, po prostu jestem ciekawa, bo to szalenie częste zjawisko.

    • Nie wiem z czego to wynika. Może z najprostszej przyczyny, że ludzie na co dzień aż tak bardzo nie przywiązują wagi do naprawdę wszystkich zasad gramatyki i innych, które ten język tworzą. Rozumiem, że są pewne ważne podstawy i takie rzeczy to dla ludzi siedzących w tym temacie świętość i karygodny błąd, ale to tylko notes nie żadne urzędowe pismo więc takie faux pas może zostać wybaczone ale będę mieć to na uwadze następnym razem, że zamiast mianownika mam postawić wołacz

  • Fajne pastelowe flamastry I ładne te wszystkie strony. Ja to nawet nie zawsze uzupełnię na bieżąco zwykły kalendarz książkowy, a do tego to chyba zupełnie brakłoby mi cierpliwości. Chociaż pomysł mi się podoba.
    Bez problemu piszesz w bujo dzień w dzień i nie musisz się przymuszać do korzystania z tego nawet, jeśli bardzo Ci się nie chce, bo cały czas byłaś zabiegana?

    • Staram się uzupełniać go systematycznie, ale nie traktuje tego również jako obowiązek, który muszę wykonać. Nie mam problemu z tym, żeby zrobić sobie od tego detoks i działać na spontanie bez żadnych notatek i zapisków

      Podchodzę do tego bardziej jak do narzędzia, które lubię, bo gdybym go nie lubiła to już dawno bym to porzuciła jak działo się wcześniej z gotowymi kalendarzami, które kupowałam na potęgę. Miesiąc, dwa i fascynacja się kończyła. Tutaj jest inaczej, bo mogę sobie każdy miesiąc czy nawet tydzień zrobić na zupełnie inny sposób i chyba to jest zaleta tego systemu. Ale rozumiem argumenty tych, którzy nie bardzo się w tym odnajdują. Każdy musi znaleźć taki sposób, który jemu odpowiada.

  • ale super! z takim planem nie idzie się pogubić
    PS w razie trudności kładź pod poduszką, jak kiedyś się kładło zeszyty przez klasówką

  • Super, że dodałaś swoje strony z bujo. Bardzo lubię przeglądać takie wpisy, bo czerpię z nich inspirację do swojego notatnika/plannera.

    • Mam nadzieję, że coś dla siebie znajdziesz. A ja jak znajdę jakieś inne pomysły na strony to chętnie się nimi podzielę.

  • Extra! Jak zawsze się zachwycam i trochę żałuję, że nie mam w sobie tyle motywacji i czasu, by nad tym przysiąść i sama taki zrobić. Wygląda pięknie i jest co pokazywać!

    • Chwilę trzeba temu poświęcić. Ale na dobrą sprawę tak jest tylko na początku. Jak już znajdziesz strony, które pomagają Ci w planowaniu tego co chcesz mieć pod kontrolą to potem jest łatwiej. Ale rozumiem, że nie każdy musi tak planować

  • Korzystałam z bullet journala dość długo, a teraz zrobiłam sobie taki mały upgrade Założyłam segregator, w którym część stanowią “gotowce” – tabelki z rozpiską tygodniową, z miejscem na codzienną praktykę wdzięczności, a część jest miejscem na freestyle – zwykłe kartki w kropki. Doszłam do wniosku, że skoro i tak co miesiąc część journala wygląda u mnie tak samo, to warto sobie zrobić taki szkielet, który mogę drukować i wpinać do segregatora, a z drugiej strony nadal mieć miejsce na swobodne planowanie. Pięknie ten Twój BUJO wygląda!!

    • To jest świetne rozwiązanie! Rzeczywiście niektóre strony zwyczajnie się powielają i można zrobić sobie gotowy wzór i tylko go kopiować. Ale póki co samo robienie ich też sprawia mi przyjemność ale jak zabraknie na to czasu to będę pamiętać o Twoim sposobie!

    • Właśnie o czymś takim myślałam, ale głównie dlatego że w sieci można znaleźć piękne gotowe strony np. rozkładu miesiąca albo ewentualnie jak sama stworzę stronę, która mi odpowiada na komputerze. Tak przygotowane strony wydają mi się bardziej czytelne. A gdzie można kupić wkład lub arkusz w kropki?

  • Świetnie mi się czytało i oglądało ten wpis, Twój bullet journal naprawdę cieszy oko. Chociaż ja już nawet nie próbuję przekonać samej siebie, że kiedyś zacznę prowadzić swoje bujo Ciekawa jestem, czy masz doświadczenie z prowadzeniem takiego klasycznego kalendarza albo plannera i co sprawiło, że przerzuciłaś się na BJ?

    • Oczywiście, że kupowałam wręcz hurtowo gotowe kalendarze. To było moje małe uzależnienie, bo jeśli gdzieś wypatrzyłam tylko ładny kalendarz to od razu zabierałam go ze sobą do domu. Problem z nimi był taki, że po kilku miesiącach fascynacji i radości z planowania przychodziła nuda. Bo w sumie wszystko ciągle takie samo i tak samo, a ja no cóż czasami potrzebuję różnorodności. Dlatego zdecydowałam się spróbować z BJ. Dzięki niemu mam możliwość zmiany rozkładu miesiąca czy nawet każdego tygodnia. I taka różnorodność mnie osobiście bardzo odpowiada.

      Poza tym w takich normalnych kalendarzach z gotowymi rozkładami nie bardzo miałam miejsce na inne notatki czy luźne przemyślenia. Co za tym idzie w koło mnie było mnóstwo kartek i karteczek. Niektóre były na miejscu inne gubiłam i notatki przepadały. Tutaj mogę sobie każdą stronę wpisać i mieć w jednym miejscu. Bez konieczności posiadania kilku zeszytów oprócz kalendarza. Chyba tyle

      • A widzisz, mnie się akurat bardzo podoba ta rutyna i szablonowość gotowych kalendarzy. Przede wszystkim ze względu na oszczędność czasu, bo jak myślę, że miałabym *narysować* swój kalendarz, to mam dreszcze U mnie nawet takie gotowe plannery bez kalendarza (w których trzeba tylko uzupełniać daty) się nie sprawdzały, bo strasznie mnie drażniło, że muszę tam coś dopisać. No i lubię ten moment, kiedy dostaję jakiś szablon, który jest dokładnie taki sam jak tysiąc innych egzemplarzy ze sklepu, ale potem za pomocą moich myśli, karteczek i mazaczków wypełniam go nową treścią. A kwestię zbyt małej ilości miejsca na notatki u mnie po prostu rozwiązał kalendarz w odpowiednio dużym rozmiarze Ale faktem jest, że w kalendarzu planuję tylko rozkład kolejnych dni i godzin, nie zapisuję np. projektów związanych z blogiem – do tego drukuję sobie specjalny miesięczny planner i mam osobną tablicę w Trello. Gdybym więc chciała wszystkie swoje myśli trzymać w jednym miejscu, pewnie też musiałabym zdecydować się na BJ

        • Nigdy nie korzystałam z trello choć przeglądałam jak to tam wygląda, ale jakoś mnie nie przekonało Ale jeśli Tobie się sprawdza to super! O to chodzi, żeby korzystać z tego co działa u nas. Ja tam nikogo do bujo nie zachęcam i nie zniechęcam, bo to nie o to chodzi.To tylko kolejna opcja z wielu Dla mnie gotowe szablony były dobre na chwilę więc w sumie to były pieniądze wyrzucone w błoto z 12 miesięcy korzystałam np. z 3 a reszta świeciła pustkami.

  • Jak tak patrzę na Twoje zdjęcia to mnie kusi do bujo. Moja potrzeba perfekcji oraz brak systematyczności staje mi na przeszkodzie. Raz już zrobiłam podejście i nic z tego nie wyszło, ale dzięki Twojemu wpisowi chyba spróbuję jeszcze raz. Poza wszystkim innym podoba mi się strona od szczegółu do ogółu oraz tygodniówki. Póki co planuję raczej w kontekście miesięcznym. Może coś zgapię, ale mam dużo innych pomysłów. Nie wiem czy nie za dużo, bo potem ciężko to wszystko zrealizować. Może jednak warto postawić na prostotę, mniej, a pewniej, że zrealizuję, co sobie założę. Ciekawi mnie nad jakimi nawykami pracujesz?

    • Początki z bujo bywają trudne. Zwłaszcza dlatego, że mnogość inspiracji sprawia, że my chcemy je wszystkie mieć. Bo to mi się przyda, tamto też może być. I robi się tego dużo, a czasu na uzupełnianie brak. Ja np. w swoim bujo nie prowadzę takich tradycyjnych kolekcji typu seriale, książki czy filmy, a przecież wielu jako inspiracje właśnie je pokazuje. Najtrudniejszym jak dla mnie etapem było znalezienie stron, które są mi potrzebne i z których realnie korzystam. Teraz to jest tylko kwestia rozrysowania na kolejny miesiąc i z głowy.

      A nawyki nad jakimi pracuje są różne. Od pamiętania żeby rano i wieczorem wypić szklankę wody, przez unikanie cukru, czytanie minimum 30 min czy poranne porządki. Są też kwestie żeby zajrzeć chociaż raz dziennie na bloga, zadbać o FB i Instagram, mieć ograniętą pocztę, uzupełnić bujo, spisać statystki związane z blogiem, łyknąć witaminy czy wreszcie zrobić coś tylko dla siebie. Takie rzeczy, o których zdarza mi się czasem zapominać.

      • Zastanawiam się jeszcze nad jednym czy to już wszystkie Twoje strony na marzec? Nie prowadzisz rozpiski jednego dnia? Wcześniej gdy spróbowałam bujo to głównie tworzyłam wpisy dzienne i takie też spotykałam tam, gdzie znajdowałam inspiracje do bujo. Ale może lepiej to podzielić na poszczególne strony, w których będę śledziła daną “aktywność” w skali miesiąca lub tygodnia.

        • Już odpowiadam. Na początku mojej przygody z bujo robiłam rozpiski dzienne. Na początku to działało i przynosiło jakiś rezultat z czasem jednak zaczęłam zapisywać tam rzeczy tak banalne i nie wymagające zapisu, byle tylko to miejsce wypełnić. Trochę mi to nie do końca odpowiadało. Teraz nie robię rozpiski na każdy dzień oddzielnie tylko robię rozpiskę tygodniową i w ten sposób na 2 stronach zamykam plany na tydzień i każdy dzień po kolei. Wkleję zdjęcie jak to wygląda, bo tak to trudno wytłumaczyć. https://uploads.disquscdn.com/images/8dde3bbb0c2302bf236ebcbfd341712f2401410733195ac9ab5fd4059f5519f2.jpg

  • Większość ze stron mam u siebie, poszukuję ciągle odpowiadających mi rozwiązań. Podoba mi się strona z porannym rozruchem

    • Ta strona to dla mnie też nowość, zobaczymy jak się sprawdzi. Na razie i tak nie mam okazji z niej korzystać bo zbieram się z przeziębienia więc sił na wysiłek fizyczny brak. ale mam nadzieję, że zda egzamin A masz jakieś strony, których ja tutaj nie mam, a Tobie np. dobrze się sprawdzają? Bo ja też szukam inspiracji

      • Wracaj do zdrowia W Bullet Journal działam dopiero od stycznia, ale jeśli chcesz zobaczyć co się sprawdziło to zapraszam do mnie na bloga.

  • Jesteś jedną z osób, które mnie w kwestii estetycznego życia inspirują. Ten planner jest tak fantastyczny!

    Ja niestety pozostaję jednak tą, która nie potrafi go prowadzić i absolutnie nie ogarnia.

    • Nie każdy musi wychodzę z założenia, że każdy musi znaleźć taki sposób, który jemu odpowiada. Nie mówię, że nigdy z niego nie zrezygnuje. Być może ktoś wymyśli lepszy, który będzie działał jeszcze lepiej. Póki co ten jest najlepszy.

      Dziękuję za miłe słowa

  • Ależ świetny system planowania, mój kalendarz nie dorównuje Twojemu zupełnie! Super organizacja, moc pozytywnej energii i od razu wszystko wydaje się prostsze. Muszę pomyśleć nad takim plannerem

    • Na pewno warto poczytać o co w tym chodzi i spróbować. Może okaże się, że to będzie miła współpraca

  • No to się nazywa podejść do tematu poważnie
    Mam notes, w którym zaczęłam w tym roku robić notatki i rozplanowywać sobie miesiące bardziej dokładnie, ale taki bullet journal to dopiero coś

    • Kiedyś może pokaże wam jak wyglądały moje początki z bullet journalem żeby nie było że ja tak na poważnie i idealnie od początku może to kogoś zachęci bardziej do zaczęcia

  • Kilka pomyslow zabieram do siebie! Choć ja może nie prowadzę bujo a bardziej zeszyt z notatkami bardzo podoba mi się cel ogólny – zadania do wykonania

    • Można korzystać do woli A strona z rozpiską celów ogólnych powstała zupełnie przypadkiem, ale już spełnia swoje zadanie więc warto spróbować

  • O rety, jaki piękny! Ja mam kilka różnych zeszytów, w każdym coś innego, planner bloga mam na oddzielnych kartkach i pewnie powinnam wszystko mieć w jednym, ale jakoś nie umiem się do tego zabrać. Bardzo dużo pracy to zajmuje, ale akurat w Twoim przypadku, wygląda to świetnie. Masz piękne pismo, a pomysły na strony bardzo mi się podobają

    • To prawda na początku zajmuje to dużo czasu żeby jakoś to pod siebie dostosować i wybrać z tak wielu opcji. Ale kiedy metodą prób i błędów dojdziemy do swojej podstawy to wtedy idzie bardzo intuicyjnie i zrobienie takiej rozpiski na miesiąc to jest kwestia ja wiem godziny może dłużej jak nam zależy na prostych kreskach czy rysunkach ja rysuje jak leci od ręki bo od kropki do kropki postawić w miarę prostą kreskę to nie wielka filozofia

  • Ojej jaki uroczy! Jestem zachwycona! Chciałabym mieć coś takiego u siebie

  • Ja swojego notesu jeszcze nie zaczęłam, a planowanie woła o pomstę do nieba, ale… Jak plan na blog wypali, myślę, że dostanę kopa, aby bardziej zadbać o wszystko.

    • Małymi krokami, jeden sukcesik popchnie za sobą następny i opanujesz sytuacje! Wierzę w Ciebie