in LIFESTYLE

NIE JESTEM JAK CZEKOLADA NIE MUSISZ MNIE LUBIĆ

at
nie-jestem-czekolada-nie-musisz-mnie-lubic

   Lubisz czekoladę? Pewnie, że lubisz. Jej nie da się nie lubić, bo zawsze pomaga kiedy masz doła. Nie zadaje zbędnych pytań, zawsze zrozumie i co by się nie działo ukoi Twoje zszargane nerwy. A nawet złamane serce potrafi poratować. Może tylko zapobiega, ale jednak robi to skutecznie i tym bez wątpienia nas kupuje.

Ludzie też chcą tacy być. Nie żeby umieli wszystkim pomagać i rozumieć bez oceniania – to byłaby zbyt piękna wizja – ale chcą by wielu ich lubiło. Zwłaszcza Ci, którzy tworzą dla ludzi potrzebują ich aprobaty, by czuć się docenionym i ważnym. A jak już ludzie Cię polubią to znaczy, że jesteś fajny i masz coś w sobie. Dokładnie jak czekolada – ciekawe nadzienie.

spacja

POLUB MNIE, PROSZĘ

   Otóż jak już pewnie wiesz, wspominałam o tym wielokrotnie, kolejny raz zaczynam od nowa. Budowanie swojego wizerunku w sieci od początku jest trudne, a ludzie no cóż często nie są zbyt otwarci na nowości. Wolą to co znane, więc dotarcie do szerszego grona graniczy z cudem. Pewnie, że można ten cud przyśpieszyć, zapłacić komu trzeba i pojawią się ludzie, ale nie zależy mi na pustych wejściach tylko fajnej, dwustronnie korzystnej relacji. Więc zbieram mozolnie polubienia, które naprawdę wiele dla mnie znaczą i są znakiem TO JEST fajne. Trochę więc chce by to miejsce było dla ludzi jak czekolada. Czujesz jednak różnicę? To miejsce ma być fajne, nie ja. 

TWÓJ ZNAK UZNANIA

   Nigdy natomiast nikogo o te lajki nie proszę, nie robię akcji typu no weź mnie polub, nie wzywam o nie błagalnym głosem w akcie desperacji, bo aż tak zdesperowana nie jestem. Ale jeśli są to bardzo mnie cieszą, bo to taka zapłata za to co tutaj robię i pewna forma uznania, że to nie jest takie złe jak mi się w gorsze dni wydaje.

To nie jest tylko puste kliknięcie, które Ty wykonujesz od niechcenia klikając w niebieską łapkę z kciukiem do góry. Dla ludzi, którzy upubliczniają część siebie i swojej pracy to znak, że to Ci się podoba, bo jest fajne jak choćby czekolada i że chcesz więcej. Twój prosty gest dla drugiej strony okazuje się kopniakiem do działania i motywacją do dalszej pracy. Więc to co dla jednych z pozoru proste i banalne dla drugich jest bardzo istotne, potrzebne i niezbędne do dalszych chęci. Bo choć mówi się, że masz robić to dla siebie, tylko wtedy sprawi Ci radość, tak naprawdę w głębi serca bardzo chcesz, żeby to było docenione. 

DZIŚ CIĘ POLUBIĘ, JUTRO SIĘ ROZMYŚLĘ

   Dziwi mnie więc bardzo fakt, trochę też smuci i rozżala, a nawet trudno mi go zrozumieć, że pojawiają się tacy ludzie, którzy najpierw coś klikają, a potem bardzo szybko zmieniają zdanie. Ja rozumiem, że człowiek nie krowa zdanie może zmieniać, ale skoro coś robisz to chyba świadomie i jak kogoś polubisz to nie z przypadku. Wiem, że internet rządzi się swoimi prawami, ale na co dzień też tak robisz? Poznajesz kogoś jest fajnie, a za chwilę mówisz mu odwidziało mi się już Cię jednak nie lubię? No chyba nie.

Więc ja z apelem do wszystkich. Jeśli chcesz sprawić komuś chwilową przyjemność dając lajka, czy klikając obserwuj, a potem stwierdzisz, że jednak to nudne i głupie, to zastanów się trzy razy zanim taki krok wykonasz. Bo dla Ciebie to może błahostka, a ktoś o to zabiega i wkłada w to dużo pracy, a potem to traci. Zastanów się też jeśli robisz to tylko po to, żeby ktoś Ci się odwdzięczył. A jak się nie odwdzięczy to Ty mu pokażesz kto tu rządzi i dasz unlike. To jeszcze pół biedy. Nie rób jednak najgorszego. Nie pokazuj się komuś, że działasz, że go wspierasz, bo rozumiesz, że początki są trudne, a potem kiedy dostaniesz to czego oczekiwałeś wypisujesz się szczęśliwy swego. Tak się nie robi. Może ja mam swój świat, który działa na innych zasadach, ale jeśli kiedykolwiek przyjdzie Ci do głowy polubić mnie na chwilę to lepiej nie rób tego wcale. Nie jestem jak czekolada, nie musisz mnie lubić. 

spacja

   To takie moje gorzkie żale na koniec tygodnia, ale od pewnego czasu śledzę dokładnie swoje statystyki i takie zachowanie jest na tyle częste, że kuje mnie w oczy. I zastanawiam się po co? Naprawdę jesteśmy tak niezdecydowani, że musimy najpierw coś zrobić, a potem dać sobie czas na zastanowienie czy serio tego chciałem?

To ja wolę zdecydowanych czytelników, którzy wiedzą po co to miejsce jest i czy im się po prostu podoba czy to tylko chwilowe zauroczenie. A jak wy odnosicie się do tematu? Koniecznie dajcie znać!

  • Bardzo się z Tobą zgadzam, Milena:) miałam ostatnio też bardzo nieprzyjemną akcję, gdzie ktoś z zachwytem polubił, by potem dramatycznie odlubić, pisząc do tego emocjonalne maile. To odlajkowywanie to kwestia kiepskiej kultury, inaczej nie mogę sobie wytłumaczyć. Strasznie to dziecinne.
    Z drugiej strony jako blogerzy potrzebujemy autentycznej społeczności, a nie pustych lajków. Trzymaj się, pisz i bądź cierpliwa. Ściskam ciepło:))

    • Samo odlubienie byłoby pewnie jeszcze do przeżycia, bo to w sumie nic wielkiego, ale pisanie dodatkowych wiadomości. Z takimi sytuacjami jeszcze się nie spotkałam, ale pewnie wszystko w swoim czasie.
      Dziękuję za miłe słowa. Lubię to całe pisanie, ale zależy mi na tym, żeby budować społeczność, która przychodzi tutaj bo jest ciekawie, a nie bo ich sobie kupiłam. Z resztą tacy nie wracają, nawet jeśli raz zagoszczą.
      Pozdrawiam!

  • Też zauważyłam to ostatnio. Najbardziej chyba widzę to na Instagramie, kiedy ktoś zaczyna mnie obserwować, a ja niekoniecznie się odwdzięczam to od razu ta osoba przestaje. To trochę zabawne. Ja obserwuje tych którzy mnie inspirują, tworze z nimi jakąś relację, albo po prostu podobają mi się ich zdjęcia. Niektórzy chyba ślepo klikają obserwuj licząc na rewanż. To trochę jak dzieci w przedszkolu. Ale nic na to nie poradzimy kochana Ściskam!

    • Czytałam ostatnio o taktyce budowania instagramowej społeczności i zdobywania lajków konta, że wchodzi się na konta powiązane gustem, klika się “obserwuj” by właściciel konta też się tym odwdzięczył, a następnie po tygodniu się odlajkowuje, a zdobyte obserwowanie zostaje. Brzmi niefajnie, ale taki biznes hehe.

      • ciekawa taktyka bardzo strategiczne zagrania ale zdaje sobie sprawę, że tak to wygląda i niestety nic nie da się z tym zrobić

      • Nic nie poradzimy, to jak walka z wiatrakami

    • O tak na Instagramie to już jest nagminne Tam to dopiero są ludzie, którzy nie do końca są przekonani czy obserwować kogoś czy nie Może jesteśmy za bardzo zdecydowane w swoich działaniach, a oni po prostu szukają swoich ulubieńców Kto to zrozumie

      Pozdrawiam ciepło!

      • Właśnie miałam się odnieść do Instagrama! Pojawiają się nowi obserwatorzy, a po kilku godzinach bum znikają 2-3 osoby. Trochę przykro, ale też nie jestem skora to stosowania próśb o lajki. Mimo, to cieszę, się z każdej nowej osoby na fb, która chce zostać na dłużej i komentarzy.
        Za niedługo stuknie mi na blogu 4 lata, a ciągle mam wrażenie, jakbym prowadziła dopiero rok. Tej frajdy z prowadzenia bloga chyba nikt mi nie zabierze
        Za zdecydowanych czytelników trzymam kciuki! Oby było ich jak najwięcej!

        • Piękna liczba! Jakbym pozbierał swoje to też pewnie ponad 2 lata już jest, ale że ciągle coś mi uprzykrzało prowadzenie bloga to takiego jednego miejsca prowadzonego tak długo nie mam.

  • Zgadzam się z Tobą w 100% Dodałabym do tego jeszcze, to co kiedyś przeczytałam, należy pamiętać, że to nie są tylko statystyki, za każdą cyferką stoi człowiek. Ja zakładając swój fanpage na fb, w pierwszym odruchu chciałam rozesłać zaproszenie znajomym – i tak zrobiłam w stosunku do kilku osób, ale za chwilę otrzeźwiałam i stwierdziłam, że zrobię to inaczej. Poinformowałam moich znajomych na swoim normalnym profilu, że zaczynam prowadzić blog i jeśli ktoś ma ochotę, to zapraszam serdecznie do polubienia, dodałam tez, że jeśli ktoś nie polubi, to się wcale na niego nie obrażę – stwierdziłam, że nic na siłę Dzięki temu uniknęłam tego całego odlajkowania – takie mam wrażenie, ale mogę się mylić…
    Jak każdy blogujący, który ma stronkę także na fb, lubię like, one dodają motywacji, nakręcają do działania i człowiek piszący, wie, że do kogoś jego wypociny dotarły.
    Jeśli jesteśmy tym co jemy, to ja zdecydowanie jestem czekoladą – ale mam takie a nie inne nadzienie, więc na szczęście nie każdy musi mnie lubić

    • Myślę, że takie zagranie było uczciwe i w stosunku do znajomych i do Ciebie samej. Przynajmniej wszyscy uniknęli niezręcznej sytuacji. Każdy ma prawo do swoich wyborów i ja to szanuję. Nikogo na siłę nie próbuje do siebie przekonywać. Tylko takiej tendencji nie potrafię zrozumieć, a czasem tak zwyczajnie po ludzku bym chciała

      • Tak, sytuacje bywają niezręczne, sama nie zawsze lubię dostawać zaproszenia do czegoś co mnie nie interesuje i nie bardzo potem wiem czy mam kliknąć ten magiczny ‘like’ czy olać…

  • Nasuwa mi się takie śmieszne słowo: żebrolajki
    Też bym chciała być czekoladą kojącą zły humor i przenoszącą do różnych miejsc, w które ktoś nie może polecieć sam… Chciałabym jednak zachować też przy tym siebie, a nie tylko logo fanpaga – ja jako ja, bo sprawia mi radość, gdy komuś podoba się to, robię. Jeśli wiesz, o co mi chodzi Przeraża mnie fakt, że czasem by dotrzeć do nawet swoich znajomych z postem, muszę go reklamować/sponsorować bo inaczej nie dotrze nawet do 10% fanów przez ograniczane zasięgi fejsbuka, a jednak posty są mega praco- i czasochłonne i chciałabym, by ktoś je chociaż przejrzał, przescrollował, a spełnieniem marzeń byłoby: przeczytał. Trochę to się chyba gryzie z tym, co piszesz, choć ja nie błagam o lajki, ale gdyby ich nie było, zasięgi byłyby totalnie ograniczone. Im więcej lajków, tym dalej dotrzesz.

    • Rozumiem o czym piszesz. A żebrolajki, chodziło mi to określenie po głowie, ale jakoś docelowo nie znalazło się w tekście Doskonale wiem, że bez sponsorowania sobie postów docierają one do niewielkiej liczy i wiem jak cenne jest, żeby pod danym postem się znalazły. Mnie bardziej chodziło o te dotyczące ogólnej działalności bloga czy strony, niż te pod poszczególnymi treściami.

  • Myślę podobnie do Ciebie, nie lubię jak ktoś błaga o polubienia i nie zmuszam do lubienia siebie. Nawet jak organizuję konkurs to do niczego nie zmuszam. Po co mi taki wymuszony czytelnik? Pozdrawiam: ))

    • Wymuszony nic za sobą nie niesie, bo jedyne co z siebie da to tylko to, że jest. A mimo wszystko cenniejsi są Ci aktywni i zaangażowani w dane miejsce czy budowaną społeczność.

      Pozdrawiam.

  • Podpisuję się pod tym tekstem. Ostatnio też zaobserwowałam taki trend, co dzień czy co kilka dni liczba polubień fan page bloga wzrasta o 2-3 osoby, a potem znika 1 polubienie. Tak nagminnie od kilku miesięcy. Również mnie to irytuje, a czasem jest mi po prostu przykro.

    • Już lepiej gdyby miały się dłuższy czas nie pojawiać, a potem być te prawdziwe kliknięte, bo nam się coś podoba i chcemy to śledzić niż takie rozmyślanie się czy oczekiwanie nie wiadomo czego.

  • Opisałaś moje myśli z ostatniego miesiąca. Drażni mnie ta sinusoida z lubi i zaraz nie lubi. Staram się walczyć o nowych czytelników, ale nie za wszelką cenę.

    • Właśnie o to chodzi. Każdy z nas o tego czytelnika zabiega, stara się dając z siebie wiele. Ten niepozorny kciuk w górę to dla nas znak, że robisz to dobrze. Nie rozumiem takiego podejścia, ale widocznie tak musi być, żeby coś się ciągle działo

  • Może to Fb usuwa konta? Też tak może być…

    • Być może pojedyncze odlubienia wynikają z takiego obrotu sprawy, ale za często żeby tylko to miało być powodem malejących polubień

  • Tez właśnie zaobserwowałam, że od czasu do czasu znika jakiś like. Jest to dla mnie bardzo dziwne. Co dana osoba w ogóle zyska na zabraniu swojego like’a?

  • Tekst trafiony w punkt! Przez wszystkie social media chyba przetacza się taka fala. Pamiętam jak prawie rok temu zakładałam swoje konto na Instagramie i miałam tam dosłownie kilka osób, które mnie śledziły. Za każdym razem bardzo cieszyłam się jak pojawiała się nowa osoba, i przykro mi było, kiedy ktoś znikał. Serio! Za każdym razem zastaniawiałam się dlaczego itd. Na szczęście szybko sobie uświadomiłam jak to działa w rzeczywistości i podchodzę do tego z dystansem. Ale chyba nie pojmę tego zachowania nigdy Powodzenia w budowaniu swojej prawdziwej, zaangażowanej społeczności !

    • Za powodzenie dziękuję. Z pewnością przyda się go dużo. Instagram pod tym względem to już w ogóle jest istne szaleństwo. Od początku buduje swój profil i przekroczanie 100 obserwujących zajęło mi ponad tydzień, bo taka rotacja była Byle się tym za bardzo nie przejmować!

  • mądre podejście i bardzo lubię hasło przewodnie z czekoladą często powtarzałam je w pracy

  • Fajny tekst. Chyba każdy bloger spotkał się przynajmniej raz z takim trolem. Ja też taką osobę spotkała, która najpierw klikała wszystko jak leci, ale po tym jak nie wzięłam udziału w jej zabawie ostentacyjnie zrobiła unlike. Trochę to dziecinne, niestety zdarza się i zdarzać będzie, dlatego trzeba iść dalej czy to się komuś podoba czy nie.

    • Niestety nie ma się na to wpływu. Z drugiej strony może to i lepiej, że Ci którym się nie podoba po prostu sobie odchodzą. Przynajmniej nie zabierają miejsca tym, którym się może spodobać, albo co gorsza nie dzielą się swoim wielkim niezadowoleniem.

  • Nie wrzucajmy wszystkich – żebrolajków i osób, które z innych względów przestają nas obserwować – do jednego wora. Z biegiem czasu zmieniamy się zarówno my – twórcy jak i czytelnicy. I jedni i drudzy mają prawo do zmian. Jeżeli ja jako bloger decyduję się np. na zmianę tematyki bloga, to mam świadomość, że dotychczasowi obserwatorzy nie muszą iść za mną w ogień. Powiem więcej, nawet jeżeli siedzę sobie latami na swoim starym blogu, na którym data pod postem jest jedyną rzeczą, która się zmienia, to wciąż liczę się z tym, że ktoś może stracić zainteresowanie moją osobą/twórczością. To naturalne, że z biegiem czasu znajdujemy nowe rzeczy, które stają się obiektem naszych zainteresowań. Jeżeli jednak ktoś, kogo od jakiegoś czasu absolutnie nie interesuje to, o czym pisze, z lenistwa lub czystej sympatii do mnie nie przestaje mnie obserwować, to czy robi mi przysługę? Nie, bo właśnie tacy ludzie tworzą sztuczne statystyki. Nie dajmy się zwariować liczbom. Ściskam :).

    PS. Ale fajna świąteczna odsłona!

    • Ja się zgadzam Nikolina z tym co piszesz. Z czasem zmieniają się nasze upodobania, ale przypadki, do których nawiązuje to polubienie dziś i odlubienie jutro. Jeśli komuś tak szybko zmienia się gust to w porządku

      PS. Nic świątecznego u mnie nie ma – żadnych tematycznych wpisów – to chociaż czapa niech sobie wisi

      • Polubię dziś- odlubię jutro to typowe przypadki follow za follow, 10 za 10, itp., którymi nie warto zaprzątać sobie głowy ;). To nie są czytelnicy, tylko internetowi “byznesmeni”.

        PS. Czapa daje radę!

  • Od razu przypomina mi się SHREK.
    Shrek: Ogry są jak cebula. Cebula ma warstwy, ogry mają warstwy
    Osioł: Cebula? Wiem, co jeszcze ma warstwy. Tort. Wszyscy lubią tort!
    Shrek: ale Ogry nie są jak tort!

    Może coś pomyliłam, ale sens zachowany. Ja zauważyłam, że na IG stało się to bardzo modne – odlajkowywanie. Smutne to, że ludzie w taki sposob zbieraja lajki, ale staram sie tym nie przejmowac, bo to świadczy tylko o nich.

    • Z czasem idzie się przyzwyczaić Każdy światek ma swoje prawa widocznie takie jest prawo social media bądź jak najcwańszy

  • Wydaje mi się, że takie błyskawiczne dawanie i cofanie lajków często jest też wabikiem na drugą stronę. Tak to działa zwłaszcza w przypadku mniejszych fanpage’y czy kont na IG i sama niestety również często się na to łapię. Ktoś mnie polubił – czuję się wdzięczna i pełna sympatii – zaglądam do niego, angażuję się, zaczynam śledzić… I w ten sposób, zerowym nakładem kasy i minimalnym nakładem sił, zdobywają kolejnego czytelnika.
    A tak zupełnie swoją drogą – mam przyjaciela, który naprawdę nie lubi czekolady! Wciąż nie mogę uwierzyć, jak to możliwe

    • Ale tak żadnego rodzaju czekolady nic nic ? To podziwiam! A co do lajków też tak mam jeśli coś mi się spodoba i widzę, że ktoś jak ja angażuje się bo potrzebuje tego wsparcia to staram się dać coś od siebie Sama wiem jakie to ważne i cenne Trochę dziwnie się czuję z faktem, że ktoś uradowany tym co dostał zabiera co trzeba i zwija manatki

  • Ja już chyba przyzwyczaiłam się do lajków – przynęt. Na szczęście są narzędzia, które potrafią takowe wychwycić na instagramie, gorzej z innymi mediami. Cóż, takie życie. Ja nie wyobrażam sobie kogoś odlajkować na drugi dzień. Zwykle dłuższy czas śledzę czyjś profil/fanpage, zanim przyjdzie mi do głowy cofnąć polubienie. Jeśli już tak się dzieje, to z pewnością mam konkretne powody, np. brak interesujących mnie treści lub w ogóle brak jakichkolwiek treści

    • Takie podejście jest zrozumiałe. Nie wszystko musi nam odpowiadać, ale tak jak piszesz okazuje się to po pewnym czasie, a nie kilku godzinach. Chyba inaczej nie da się tego nazwać jak przynętami, by zyskać coś dla siebie

  • a ja za to niecierpię jak ktoś od dawna mnie nie śledzi na insta i nagle randomowo po pól roku zalajkuje mi nagle z 10 zdjęc pod rząd żeby się “przypomnieć”

    • przypomnieć się chyba sedno sprawy ujęłaś ;D niby dajemy coś od siebie ale oczekujemy też czegoś w zamian więc się przypominamy

  • Miśka Misia

    Moja imienniczka 💜 Jak zwykle mądrze mówisz

    • Miło mi słyszeć Zaglądaj częściej moja imienniczko może uda mi się jeszcze coś mądrego napisać