in ROZWÓJ

NAWYK KTÓRY POMÓGŁ MI CZUĆ SZCZĘŚCIE KAŻDEGO DNIA

at
nawyk-byc-szczesliwym-kazdego-dnia

    Wyrabianie w sobie dobrych nawyków to trudna sztuka. Zresztą pozbywanie się tych złych też do najprostszych zadań nie należy. Jedni mówią, że wystarczy kilka dni, inni że nawet miesiąc to za mało, żeby określona czynność weszła nam w krew. I coś w tym jest, bo rzeczywiście sporo czasu potrzeba, żeby zacząć robić coś z automatu. 

spacja

ODLICZANIE CZAS START

   Wprowadzając do swojego życia nowy nawyk nie odliczam dni ile jeszcze muszę coś robić, żeby móc powiedzieć sobie koniec już zdobyłam nową umiejętność, tylko każdego dnia systematycznie działam. I tym właśnie dla mnie jest budowanie nawyku. Ciągłym robienie kolejnego kroku w jakimś kierunku, bez zastanawiania się ile tych kroków jeszcze zostało. Bo dla jednych działanie będzie bardziej automatyczne po miesiącu, a dla drugich po trzech. Stąd tak ważne jest nieporównywanie się do innych. Każdy z nas ma zupełnie inne predyspozycje. Ale o nawykach jeszcze kiedyś pogadamy.

Czy można więc nauczyć się bycia szczęśliwym człowiekiem każdego dnia? Niestety nie ma na to jednej, sprawdzonej recepty, ale możesz codziennie robić małe rzeczy, które poziom Twojego szczęścia podniosą do góry. Wystarczy, że wygospodarujesz codziennie kilka minut ze swojego wieczoru, czy jeśli wolisz poranka dnia następnego, i każdego dnia będziesz miał ogromny wpływ na wzrost poczucia radości i szczęścia.    

nauka-wdziecznosci-i-szukanie-pozytywow-w-zyciu

KIEDY NIC JUŻ NIE CIESZY

   Rzeczy z pozoru proste najtrudniej jest nam do życia wprowadzić. Nie zwracamy na nie uwagi, bo skupiamy się za bardzo na wymyślnych rozwiązaniach, które nie zawsze dobrze się sprawdzają. Warto jednak mieć świadomość, że to w prostocie tkwi największa siła. Tak też było ze mną. Wiecie jak to w życiu jest, kiedy pojawiają się problemy i trudności do pokonania to niewiele rzeczy nas cieszy. Właściwie to nic nie jest w stanie poprawić nam humoru, a poziom szczęścia spada na łeb na szyję. Troski natomiast pojawiają się codziennie i trzeba sobie jakoś z nimi radzić. Na dodatek mają w sobie tak tajemną moc, że choćby nie wiem ile dobrego udało nam się w ciągu dnia osiągnąć i tak jedna nieudana rzecz przyćmi wszystko swoim blaskiem, zakładając nam klapki na oczy. Ciągnie to nas na dół i sprawia, że nic nie daje szczęścia. 

naucz-sie-byc-wdzieczny

ZBUDUJ NAWYK DZIĘKOWANIA

   Permanentne poczucie niezadowolenia sprawiło, że któregoś dnia zaczęłam szukać na to lekarstwa. Wtedy pojawiło się w moim życiu ćwiczenie wdzięczności i codziennie spisywanie pozytywów. Nie miałam nic do stracenia więc spróbowałam. Z czasem okazało się bardzo pomocne i pokazało mi, że pomimo tylu trudnych chwil i zakrętów, na prostej niby drodze, mam się z czego cieszyć i mogę kończyć dzień szczęśliwa i wdzięczna. 

To skupianie się na pozytywach, które przecież są w naszym życiu sprawiło, że od 3 już miesięcy czuję się każdego dnia szczęśliwsza z tego co mam i kim jestem, nawet jeśli zmianie uległy drobiazgi. A równie dobrze mogłam pójść w drugą stronę i wytykać sobie wszystko co złe, a w tym czasie było tego mnóstwo. W końcu przestałam się skupiać na tym co mi nie wyszło, czego nie potrafię, co inni robią lepiej czy czego mi do szczęścia brakuje. Zmieniłam swoje myślenie i teraz notuje sobie odwrotność tych wszystkich rzeczy. To pomaga mi czuć radość i satysfakcję, a każdy dzień kończę zadowolona z siebie pomimo przeciwności. A kiedy mam gorszy dzień mogę wrócić do tego i uświadomić sobie jak wiele już udało mi się osiągnąć i zrobić by było lepiej.

nawyk

   Budowanie poczucia, że jesteś szczęśliwy to nie łatwe zadanie, ale jak widzisz każdego dnia możesz robić małą rzecz, która Cię do tego przybliży. Próbowałeś kiedyś ćwiczenia wdzięczności albo ćwiczyłeś skupianie się na pozytywach danego dnia? Z chęcią się dowiem jak to na Ciebie wpłynęło. A jeśli nie miałeś okazji to może spróbujesz. 

Klikając w obrazek poniżej będziesz mógł skorzystać z niespodzianki.

  • Felipe

    Dziękuję za ten tekst. Ostatnio albo większość życia pamieta sie te gorsze rzeczy bo zostaja one w pamięci i wypychaja te dobre 🙂 a tu gotowa recepta! Codziennik! Świetny pomysł! Gratuluje! Pobralem wiadomo! Juz wpisałem kilka punktów i sie czuje trochę lepiej 😉 ciezko dzien za mna i pewnie z kategorii tych do zapomnienia a jednak cos do codziennika wpisalem i okazalo sie ze wcale nie byl taki zły! Nawet wpisze ze dzięki blogu świetnej osoby mam nowe zadanie każdego dnia i z każdego dnia znajde mimo wszystko cos fajnego! Dzieki Najlepsza Pora! Jeszcze jeden pozytyw fajnie bedzie do tego codziennika wracać kiedy trafi sie podły dzień niby bez żadnego pozytywu 😉

  • No właśnie, ja ostatnio czuję, że wszystko ciągnie mnie w dół choć starałam się zawsze, by szklanka była do połowy pełna. Narzędzie jest fantastyczne! Będę podawać dalej i zaraz drukuję. 🙂

    • Ciężko jest nam zawsze być zadowolonym zwłaszcza, że każdy dzień potrafi płatać niezłe figle. Mam nadzieję, że ćwiczenie wdzięczności pomoże choć trochę 🙂

  • Wdzięczność jest kluczowa jeżeli chodzi o szczęście. Czasami potrzebujemy tak nie wiele, a szukamy za daleko. Myślimy, że uszczęśliwi nas kolejna para butów, podwyżka, wygrana. Ale to tylko chwilowe szczęście. Za to najprostsze metody są najlepsze i płyną z nas samych 🙂

    • Pewnie. Można się też wspierać innymi rzeczami, ale tak jak piszesz to może dać nam jedynie ulotne szczęście, bo za chwilę spodoba nam się coś innego i to stare już nie zadowoli 🙂

  • Wdzięczność ma niesamowitą moc. Również praktykuję ją od jakiegoś czasu i widzę jakie to przynosi efekty. Czasami kiedy już leżę w łóżku przed snem dziękuję za wszystko co mam. Często tak się nakręcam, że aż się wzruszam. Bo to naprawdę niezwykłe, że mamy tak wiele, a na co dzień zupełnie tego nie dostrzegamy. Uważam, że jestem wielką szczęściarą i dziękuję za to każdego dnia 🙂

    • To prawda. Taka mała chwila na zastanowienie potrafi uświadomić nam, że nie jest tak źle jak nam się ciągle wydaje. Cieszę się, że też to na Ciebie pozytywnie działa. 🙂

  • Próbowałam codziennej wdzięczność, ale okazało się, że mam na to za dużą sklerozę. Nie pamiętałam o tym, aby wyartykułować dokładnie, za co jestem wdzięczna. Lepiej mi idzie ze skupianiem się na pozytywny rzeczach danego dnia, ale tak bez opisywania tego.

    • Trzeba być w tym systematycznym to prawda. Mnie też czasami zdarza się zapomnieć, ale jedno czy dwudniowe zaległości jestem w stanie nadrobić. Ważne, że praktykujesz takie podejście. Nie ważne w jaki sposób. Grunt żeby działało. 🙂

  • ćwiczenie wdzięczności to coś czego się ciągle uczę i jest z każdym dniem coraz lepiej:))

    • Dla mnie też z początku trudno było określić za co tak naprawdę jestem wdzięczna, ale z czasem idzie coraz lepiej. Zatem życzę wytrwałości 😉

  • Przeczytałam ten tekst w idealnym momencie! Jestem w tak dziwnym etapie swojego życia, że raz jestem w cholerę szczęśliwa, a raz dopada mnie straszny smutek i poczucie braku szczęścia. No i dzięki za przypomnienie o ćwiczeniu wdzięczności, będę praktykować 🙂

    • Może pomoże żeby to wszystko udało się jakoś uregulować 😉 Bo taka huśtawka też pewnie Ci nie służy. 🙂

  • Nie pomyślałabym nawet, że mogłabym zapisywać pozytywy z danego dnia, świetną niespodziankę robiłaś. Mam zawsze przy sobie notes, ale służy do zapisywania pomysłów, projektów itd, a fajnym byłoby mieć miejsce i na dobre momenty z minionego dnia 🙂

    • Każde miejsce jest dobre żeby zanotować choć mały drobiazg. Ja swoje pozytywy notuje w moim bullet journalu 🙂 Tam mam specjalną stronę dziękuję za i staram się znaleźć choć jedną rzecz, która był dobra. Ciesze się, że niespodzianka się spodobała może będzie tego więcej jeśli się spodoba 😉

  • Pewnie, że próbowałam. Ostatnio miałam w tym gorszy czas, ale czas zebrać się w sobie i stawić czoła maruderom i wyjść z ich grona 🙂

    • Czasami bycie marudą jest nam potrzebne, ale nie ma co przesadzać, bo może tak nam zostać na dłużej 😉 A wtedy to samemu ze sobą ciężko jest wytrzymać 😉

      • To prawda, czasem trzeba sobie pogadać i ponarzekać 🙂

  • Nie spisuję pozytywnych rzeczy, które mi się przytrafiły w danym dniu, ale co wieczór staram się o nich myśleć i pamiętać w kolejnym dniu. O tych negatywnych staram się jak najszybciej zapominać. A pomyśleć, że jeszcze parę miesięcy temu byłam takim totalnym z wszystkiego niezadowolonym marudą 😛

    • Nie ważne jaki sposób, ważne, że działa 🙂 Dla mnie lepiej jest po prostu coś spisywać, bo potem mogę do tego wrócić i mam namacalny dowód, który motywuje do tego, żeby się zebrać i działać mimo wszystko. 🙂

  • Zaczynam dzień od sesji wdzięczności. Robię ją czasem, kiedy leżę jeszcze w łóżku i boję się wyjść, by nie zbudzić dzieci albo wtedy kiedy już ćwiczę albo parzę kawę. To powoduje u mnie poczucie obfitości, szczęścia, spełnienia i dobrze nastraja mnie na cały dzień. A kiedy zaczynam dzień z przeświadczeniem, że wszystko co najważniejsze już mam – w dziwny sposób wszystko mi sprzyja i wydarza się jeszcze więcej fajnych rzeczy. PS. Miły blog, będę zaglądać;) Pozdrawiam!

    • Nie ważne czy to poranek czy wieczór, każdy musi znaleźć porę dla siebie odpowiednią. Najważniejszy jest efekt jaki dzięki temu wszystkiemu można osiągnąć. Czasami skupiamy się na tym, by wielkie rzeczy dawały nam szczęście i często go tam nie znajdujemy, a tutaj mała rzecz potrafi wywołać na twarzy całą masę uśmiechu już na samą myśl o pozytywach naszego życia. 🙂

      Dziękuję za miłe słowa i pozdrawiam ciepło!

  • Piękny nawyk! 🙂

  • W zeszłym roku zrobiłam słoik szczęścia i swoje pozytywy tam upychałam 🙂 To było coś! Zdarzało się, że miałam totalnie beznadziejny dzień i siedziałam z długopisem, zastanawiając się, co napisać na karteczce. Analizowałam cały dzień, szukałam chwili, gdy na mojej twarzy pojawił się choć na moment cień uśmiechu… i nagle bum! Coś się jednak znalazło, była ta sekunda szczęścia, dzięki której potrafiłam docenić dzień, ludzi wokół mnie, a nawet samą siebie 🙂

    • To jest właśnie w tym najlepsze, że nawet w najgorszym dniu da się odnaleźć choćby maleńką iskierkę czegoś dobrego i pozytywnego. A w natłoku obowiązków, stresów czy niepowodzeń zapominamy o tych detalach. Pomysł ze słoikiem szczęścia bardzo mi się podoba. Może w przyszłym roku swoje notatki wdzięczności zamienię na taki właśnie słoik 😉

  • Jeśli o mnie chodzi zdecydowanie jestem optymistką, w sumie to specjalnie nie muszę się “wysilać”, żeby poczuć się szczęśliwa, wystarczy, że spojrzę na moje dzieciaki, albo na męża i od razu mi lepiej 🙂 Nauczyłam się cieszyć z tego co mam i cieszyć z małych rzeczy… 🙂 Bo wychodzę z założenia, że jeśli małe rzeczy nie będą mnie cieszyć, to te większe także przestaną… 🙂

    • Takie podejście jest godne naśladowania! <3 Też od dłuższego czasu staram się doceniać małe rzeczy, bo kiedyś nawet te duże, które powinny dać mi tyle szczęścia, że aż w nadmiarze jakoś nie bardzo cieszyły. Teraz widzę różnicę i chyba to ćwiczenie wdzięczności dużo się do tego przyczyniło. 🙂

  • Budowanie poczucia szczęścia, szczególnie gdy pogoda nie dopisuje, nie jest łatwe, ale dzięki Twojemu wpisowi zapewne zrobię krok do przodu 😉

  • Uważam, że cieszenie się małymi rzeczami, jak filiżanka kawy, nowa książka lub jakiś inny drobiazg powoduje, że nasze życie staje się o wiele bardziej pozytywne. W ten sposób możemy znajdować takie momenty szczęścia w codziennym życiu dążąc do większych celi.

    • Stają się też one małą motywacją do dalszego działania. 🙂 Małe rzeczy są częścią naszego życia, a w tej gonitwie czasami zapominamy o nich pochłaniając się innym rzeczom. Czasem warto się na chwilę zatrzymać 🙂

  • Pamietam jak duże wrażenie zrobiła na mnie prelekcja “The happy secret to better work” (dostepna na youtube). Nawet dzis lubie ja czasem sobie obejrzec choćby dla samej charyzmy prowadzacego. Własnie w tej prezentacji ‘trening wdzieczności” był omawiany jako jeden z filarów bardziej szczęśliwego życia. Bardzo polecam.

    • To ja potwierdzam, ze to bardzo solidny filar i rzeczywiście pomaga wnosząc do naszego życia wiele pozytywnych aspektów, albo przynajmniej uświadamia nam, że takie aspekty w naszym życiu również są, bo czasami o nich zapominamy. 🙂

  • Najgorsze jest to, ze nawyki potrzebują czasu, zanim wejdą nam w krew…musi trochę potrwać, ale to też ich siła, bo później trudno je usunąć 😉

  • radosci nie mozna sie nauczyc. Mozna ja nabyc z wiekiem lub doswiadczeniem. Pewnych spraw majac 20kilka lat po prostu nie dostrzegalam. Teraz majac garb zyciowych sytuacji za soba wiem co wazne. Nie odliczam dni. Ciesze sie z tego co tu i teraz.

    • Może radości samej w sobie rzeczywiście nie da się nauczyć. To nie jest wiedza spisana w książkach. Ale wdzięczności za to co tutaj i teraz, nawet drobiazgi, udało mi się nauczyć doszukując się w prostych codziennych kwestiach rzeczy istotnych. I ta wspomniana właśnie wdzięczność za różne sprawy mniej lub bardziej ważne sprawiła, że i tego szczęścia w moim życiu pojawiło się więcej. Wcześniej nie umiałam go w swoim życiu dostrzegać, bo zawsze ktoś miał lepiej jak ja. 🙂

  • Bardzo fajny blog 🙂 przypomniałaś mi moje stare prawidło – pamiętam, że gdy codziennie poświęcałam pare minut na dziękowanie za to co mam, moje życie było o wiele łatwiejsze i wszystko jakimś dziwnym układem dobrze się toczyło:)

Close