in LIFESTYLE

6 WAŻNYCH NA PRZYSZŁOŚĆ RZECZY KTÓRYCH NAUCZYŁ MNIE ’16

at
6-rzeczy-ktorych-nauczyl-mnie-ten-rok

   Tegoroczny grudzień, jak chyba jeszcze żaden, jest dla mnie czasem całej masy przemyśleń i analiz. Życia, siebie, marzeń i pragnień, celów i ich realizacji, miejsca, w którym jestem, a w którym miałam czy chciałam być. W skrócie mówiąc wszystko co tylko nawinie się na tapet idzie pod ostrze przemyśleń i podsumowań.

Nie wiem skąd takie natręctwo myśli, ale ciężko się im nie poddać, kiedy zbliża się koniec kolejnego etapu, który trzeba będzie za sobą zamknąć.

Chyba te porządki tak wpłynęły na moje myślenie, że i to co w życiu trzeba posprawdzać. Co dobre odkurzyć i odstawić na półkę, co złe czy nieudane wyrzucić do kosza z napisem rozstania. Jedni myślą o tym jakie prezenty jeszcze muszą kupić, czy aby nie będą za skromne, czy 12 dań na wigilijnym stole to nie za mało, a ja omijam to wszystko szerokim łukiem i idę innym torem. 

spacja 

WARTO CZY NIE SPRÓBUJ

  Nie wiem czy warto czy nie, ale możesz spróbować. Niczego nie stracisz. Dla jednych podsumowania to strata czasu, dla innych to okazja do tego, by przypomnieć sobie to co wydarzyło się dobrego. Zdecydowanie należę do tej drugiej grupy. Po prostu chce zachować na dłużej w pamięci dobre chwile z minionego czasu, który już za moment będę wypełniać na nowo. Wszystko jest ulotne, a to co dobre warto zachować na dłużej, prawda?

Dotychczasowe wspominki doprowadziły mnie do miejsca, w którym doskonale wiem z jakim bagażem doświadczeń zacznę kolejny rok. Zostawiałam ze sobą kilka rzeczy, ważnych na przyszłość, których prawdziwość i słuszność ten rok mi udowodnił. Może to oklepane prawdy, może każdy je zna, ale o tych najprostszych i najbardziej oczywistych najszybciej zapominamy. Mam cichą nadzieję, graniczącą z pewnością, że zaczynanie kolejnego etapu z takim bagażem i nastawieniem to jedyna słuszna droga na tę chwilę. 

OKLEPANE PRAWDY O ŻYCIU

  Może i to był jeden z trudniejszych roków w moim życiu, może to dlatego te przemyślenia, ale dzięki temu uświadomiłam sobie, że te oklepane prawdy są ponadczasowe i uniwersalne. Choć o nich zapominamy to prędzej czy później wracamy, wiedząc, że na pewno się sprawdzą. Albo same udowadniają nam, że tylko z taką postawą jesteśmy w stanie panować nad sytuacją. 

Dla mnie staną się one podstawą, by dobrze zacząć nowy etap. Nie wiem co przyniesienie i jakie będzie jego zakończenie, ale świadomość, że będę trzymać się tych kluczy daje nadzieję, że to będzie dobry czas. Najważniejsze, że będę mieć obok siebie ludzi, którzy zawsze wyciągną pomocną dłoń. Dadzą wsparcie, kiedy będę go potrzebować, opieprzą kiedy będzie trzeba i zmotywują do dalszego działania. Do tego będą nieustanną inspiracją do próbowania i sięgania po więcej pokazując, że się da.

Wiem też, że dużo samozaparcia i ciężkiej pracy jest w stanie doprowadzić mnie do upragnionych rezultatów. Ostatnie miesiące pokazały mi, że nawet w ciężkich sytuacjach jestem w stanie sobie poradzić. Dawniej o wiele chętniej korzystałam z wyjścia ewakuacyjnego odpuszczając na starcie. Dziś, kiedy już kilka razy stawiłam czoła różnym problemom jestem pewna, że co by się w życiu nie działo można stawić temu czoła. Po prostu się da, a każda porażka czy niepowodzenie jest okazją do nowej szansy i spróbowania jeszcze raz. Choć na początku myślimy, że jest beznadziejnie, tak z czasem uświadamiamy sobie, że o wiele więcej z tego zysków niż strat. Bo każdy koniec niesie ze sobą nowy początek. Musisz tylko w to uwierzyć. 

WNIOSKI NAUKĄ NA PRZYSZŁOŚĆ

  Wyciąganie odpowiednich wniosków to najlepsze źródło wiedzy o nas samych. Na koniec tego roku wiem, że muszę wyzbyć się raz na zawsze bycia perfekcjonistką. Jeśli ktoś myśli, że to wspaniała cecha to grubo się myli. Jedyne co daje to ciągłe wątpliwości i niezadowolenie z siebie czy swojej pracy. I choćbyś zrobił coś rewelacyjnie i tak to nadal nie będzie grało jak powinno. Szkoda czasu na wieczne szukanie ideału, kiedy on i tak nigdy nie nadchodzi.

A kiedy myślisz, że nie da się już nic zrobić z sytuacją, w której się znalazłeś przestań wmawiać sobie te bzdury. Może i na początku nie widać rozwiązań, a beznadziejność sprawy osiąga szczyty, ale z czasem sam lub ze wsparciem innych uświadamiasz sobie, że jest wiele nowych drzwi, które masz szansę teraz otworzyć. Nie ma sytuacji bez wyjścia. Czasami tylko brak nam tylko odwagi, by po to wyjście sięgnąć. Boimy się sięgania po nowe z obawy przed tym co nieznane. Lubimy stabilny grunt pod nogami choć tak naprawdę przed wieloma rzeczami nas ogranicza. Najbardziej zabiera nam szansę na próbowanie i zrobienie kroku tam, gdzie nie jesteśmy pewni co nas czeka. Każda próba jednak, choćby najbardziej nieudana zawsze czegoś nas nauczy

spacja

    Czego Ciebie nauczył ten upływający czas? Masz swoje wnioski i przemyślenia związane z mijającym kolejnym rokiem? A może jeszcze się nad tym nie zastanawiałeś? Koniecznie daj znać. 

  • Z każdej porażki powinniśmy wyciągać dla siebie lekcję. Chociaż wiem, że nie zawsze się da w tych pierwszych chwilach to po czasie to dostrzegamy. Lubie podsumowania, sama chętnie takie zrobię. One motywują nas do dalszej pracy, pokazują co jeszcze trzeba zrobić, jak zmieniamy się my i otoczenie

    • Na początku jest tylko desperacja, ale potem zaczynamy dostrzegać plusy choćby najmniejsze. Warto się nie poddawać choć to trudne czasami do zrobienia

  • Niby takie dosyć oczywiste prawdy, ale czasem warto je sobie w pełni uświadomić. Ja z tego roku wynoszę zwłaszcza tę o otaczaniu się dobrymi ludźmi, za dużo miałam stresów z tymi niesprawdzonymi

    • Niestety nie zawsze jesteśmy w stanie od razu ocenić ludzi, którzy pojawiają się na naszej życiowej drodze. Ale na szczęście czas to weryfikuje. Czasami boleśnie, ale z czasem rozumiemy, że to było potrzebne.

  • Ten rok nauczył mnie, że mam 100% wsparcia w rodzicach, nawet do najgłupszych pomysłów. Okazało się, że są taką moją motywacją i dają kopa, jak dopada mnie chwila zwątpienia.

    • To bardzo ważne, sama wiem po sobie, żeby czuć wsparcie najbliższych osób. Z nim jest o wiele łatwiej.

  • Tak samo jak nie robię postanowień noworocznych, tak samo chyba i podsumować, staram się robić większość takich rzeczy na bieżąco, aby nic mi się nie kumulowało… To chyba ze względu, że nie mam wyjaśnionych niektórych rzeczy z przeszłości (takie moje odczucie) i wolę to robić teraz na bieżąco, by nie zostawiać jakiegoś niesmaku, spraw niezałatwionych… Zgodzę się z Tobą, że te uniwersalne prawdy mają swoją moc i korzystam z nich na co dzień Aktualnie czekam na pewną wiadomość i okaże się, czy mi się udało… czy niestety będę miała pod koniec roku porażkę – mimo, że nie znam wyniku, wiem już co powinnam zrobić lepiej Jeśli mi się uda, będę prze-szczęśliwa, jeśli zaliczę porażkę – przy najbliższej okazji postaram się przygotować lepiej i odnieść sukces

    • Z całego serca życzę Ci, żeby udało się osiągnąć taki efekt końcowy o jakim marzysz! Ale podoba mi się Twoje podejście nawet jeśli coś to nie będzie tragedii tylko wnioski na przyszłość. Koniecznie daj znać jak sprawa się rozwiązała. Mam nadzieję, że na Twoją korzyść.

      • Dziękuję Mam nadzieję, że jutro będę wiedziała więcej… oby, bo jak nie to oszaleję z tej niepewności Jeśli dostanę odpowiedź, dam znać

        • Doskonale Cię rozumiem czekanie jest chyba gorsze i bardziej denerwujące niż świadomość, że coś nam nie wyszło…
          Będzie dobrze trzymam mocno kciuki!

  • ja przestałam robić noworoczne postanowienia, wiem, że i tak nic to nie daje, natomiast lubię robić podsumowania zarówno te życiowe jak i blogowe, pozdrawiam:)

    • Swoje podsumowania i te życiowe i blogowe w gruncie rzeczy zaczęłam robić właśnie dzięki blogowaniu to z blogosfery dowiedziałam się, że warto to robić i poczułam na sobie tego słuszność

  • Felipe

    Mnie nauczył cierpliwości choć może to banalnie zabrzmi a Ci co mnie znaja powiedzą “nie możliwe” do tego kilka rzeczy nad ktorymi miałem badz musiałem popracować narazie wychodzi a postanowienie na nowy rok jest takie żeby tego dotrzymać z tekstu najbardziej mi sie podoba że bedziesz mniej perfekcyjna bo jesteś ponad przeciętność chodzaca perfekcja a wystarczy byc perfekcyjna tylko
    PS; ta czapka mikołaja wymiata Ty to potrafisz Milenaaa!

    • Dzięki naprawdę to doskonały dowód do tego by rzeczywiście z tą perfekcją nieco zerwać. Powodzenia w realizacji swoich postanowień na nowy rok

  • Ten rok dał mi przede wszystkim świadomość: czego chcę, a czego nie od życia. Wybrałam ścieżkę, którą zawodowo chcę w najbliższym czasie podążać. No i zrozumiałam, że jeśli nie spróbuję, to na pewno mi nie wyjdzie

    • W takim razie nie pozostaje nic innego jak tylko życzyć, żeby ta ścieżka, którą sobie wybrałaś była prosta i przyjemna w pokonywaniu.

  • Świetny post! Dla mnie też był to jeden z najtrudniejszych roków ever.. Działo się wiele nie przewidzianych rzeczy, czasem było na prawde źle, ale nauczył mnie tego, aby mimo wszystko iśc do przodu i nie odpuszczać, że właśnie jakiś koniec to nowy początek, że niepowodzenia uczą nowych rzeczy, wybrnięcia z sytuacji i pokazują, że może tak miało być, a ze mnie wdobywają jakieś pokłady kreatywności, czy pokazują – że jednak się da – ale innym sposobem lub, że w ogóle lepiej jeśli obiorę ionną ścieżkę. To był trudny rok, nie wiem jaki będzie kolejny, ale z takim bagażem doświadczeń mam nadzieję, że sobie poradzę i gdzie by mnie nie poniosło – obym dała radę
    Dobrze jest robić takie podsumowania, jestem jak najbardziej za

    • Zgadzam się z Tobą Daga, że pomimo tych trudnych momentów i czasem niełatwych do pokonania zakrętów człowiek uczy się raczenia sobie inaczej. I z takimi zdolnościami pojawia się w nim taka świadomość, że co jak co ale z tyloma rzeczami sobie poradziłam, choć myślałam, że nie, to co by się nie działo jakoś będzie. Jednego problemom odmówić nie można – uczą kreatywności żeby jak najmniej boleśnie się z nich wymigać.

      Pozdrawiam!

  • Ten rok nauczył mnie tego, że w życiu są sytuacje, które potrafią nieźle pokrzyżować plany i czasem trzeba odpuścić. A z perfekcją zmagam się cały czas i mam z tym problem, chociaż jest dużo lepiej Zgadzam się z tym, że trzeba próbować i starać się nie mówić nie.

    • Bez planu awaryjnego nie da się funkcjonować. Można zorganizować się wręcz do granic możliwości, a i tak jedna rzecz, która wypadnie niespodziewanie jest w stanie wszystko pokrzyżować. Trzeba nauczyć się brać na to poprawkę i chyba to bardzo istotny element dobrej organizacji.

  • Temat perfekcji jest mi dobrze znany, walczę z tym sumiennie od paru lat, ale muszę przyznać, że są efekty. Jednym z moich kluczowych myśli przewodnich jest: Zrobione lepsze od doskonałego. Ciągle chciałam robić coś idealnie i czekałam, aż będę ponadprzeciętnie przygotowana. W tym czasie inni realizowali moje pomysły;) Z perfekcjonizmu leczy upływający czas. Albo choroba. Albo tykająca bomba w twoim organizmie, która w każdej chwili może wybuchnąć i unicestwić Twoje marzenia. Zapala Ci się czerwona lampa z napisem DZIAŁAJ. Ten grudzień jest dla mnie czasem cudownych podsumowań, w tym roku znów powiększyła się nasza rodzina, nic więcej mi nie trzeba:) Ale mam oczywiście jak każdy za sobą trudniejsze podsumowania. Pamiętam tylko, że wchodzenie w Nowy Rok z czystą kartą, jakby nie było smutne, jest zawsze orzeźwiające. Pozdrawiam!

    • Doskonale rozumiem to co piszesz o byciu ciągle perfekt. To męczące i bardzo ograniczające. Oczywiście można się z tego wyleczyć, ale ciągle nadal łapie się na tym, że jest nie tak i mogłoby być lepiej. Na szczęście gdzieś zawsze zaczyna się zapalać lampka żeby nie gwiazdorzyć A co do ogólnego spojrzenia na mijający rok na całe szczęście oprócz tych gorszych momentów zawsze są też takie, które sprawiają, że serce się raduje, a uśmiech wraca na swoje miejsce. I wielu takich chwil Tobie i sobie życzę

      Pozdrawiam!

    • Tren perfekcjonizm potrafi nieźle namieszać i zmęczyć! Miewałam okresy w swoim życiu, że ambicja i dążenie do celu stały priorytetami. Zwolniłam, wrzuciłam na luz i jest znacznie lepiej!
      Na moim blogu powstał jakiś czas temu wpis poświęcony Pani Perfekcji, który na zawsze zażegnał moją niezdrową relację z perfekcjonizmem

      Pozdrawiam serdecznie!

  • Mnie ten rok nauczył doceniać to co mam, ale także nauczył tego, że nie warto komuś wchodzić przysłowiowo ” w tyłek” jeśli ta osoba i tak się nigdy nie zmieni.

    • O wdzięczności i ile ona pozwoliła mi zmienić już niedawno pisałam więc pominęłam to w tym podsumowaniu, ale zgadzam się wiele dobrego z bycia wdzięczną mi przyszło. A robienie wszystkiego, by zadowolić tych, którzy i tak tego nie doceniają skutecznie nauczyły mnie tego studia i już dawno przestałam być tą, która stara się wszystkich zadowolić.

      Pozdrawiam ciepło!

  • Piękne wnioski, myślę, że pod kilkoma z nich spokojnie mogłabym się podpisać. Ja jeszcze nie zrobiłam rocznego przeglądu, ale czuję, że też sporo się o sobie dowiem.

    • Myślę, że punkt numer jeden powinien brzmieć jestem bardzo pracowita i ambitna! Idziesz w tym roku jak burza i oby tak zostało

  • Dobre lustro to podstawa Moi ludzie, to naprawdę cudowni ludzie! I jestem za nich bardzo wdzięczna

  • Bardzo mi się podobają Teoje refleksje i podpisuję się pod każdą z nich. Od siebie dorzucę, że czasem trzeba odpuścić i że jeśli naprawdę mocno pracujesz, osiągniesz cel.
    Pozdrawiam:)

  • Zgadzam się w pełni z tym, że nie warto gonić za perfekcją. Dążenie do perfekcji wiąże ręce i ogranicza – skupiasz sie tylko na dążeniu do celu, nie patrząc i nie szukając innych rozwiązań i możliwości. Na moim blogu powstał nawet wpis poświęcony Pani Perfekcji.

    Co mnie udało się osiagnąć, to zupełne odcięcie się od negatywnych ludzi – takich wampirów energetyczych, którzy samą swoją obecnością wysysali ze mnie pozytywne myslenie i resztki optymizmu. Asertywność i pewność siebie mi w tym pomogły.

    Życzę powodzenia i niezłomności

    • Nauka asertywności to też nie takie proste zadanie więc tym bardziej gratuluję. Wampiry energetyczne, no cóż, nie zawsze wiemy kiedy się w naszym otoczeniu pojawiają. Ale kiedy już się zorientujemy lepiej się z nimi raz na zawsze pożegnać.

      Dziękuję!

  • Mogę się podpisać pod Twoimi wnioskami. Zwłaszcza tym, żeby otaczać się dobrymi ludźmi. Takim, od których będę mogła czegoś ciekawego się nauczyć i z którymi mogę podyskutować o moich pomysłach, planach i przemyśleniach. Takich osób jest niewiele, ale wiadomo, że nie warto iść na ilość, tylko na jakość.

    • Oczywiście. Ilość rzadko idzie w parze z jakością, choć jeśli są takie przypadki to tylko się z tego cieszyć.

  • Perfekcjonizm ssie. Też nim walczę :D. A podsumowania uwielbiam – lubię widzieć czarno na białym, co dobrego i pouczającego wydarzyło się w określonym czasie. Na dniach na spokojnie podsumuję w myślach ten rok i przeleję to wszystko na…klawiaturę – jak co roku, zgodnie z blogową tradycją :-).

    • W takim razie nie pozostaje nic innego tylko czekać na to podsumowanie

      • No to będziesz moim wirtualnym bacikiem to napisania tego dość sprawnie :*.

  • Ja też uwielbiam podsumowania – taka moja refleksyjna natura… Wydaje mi się, że spojrzenie na to, co już za nami, przeanalizowanie tego i wyciągnięcie wniosków jest kluczowe, by pójść dalej. Inaczej łatwo wpaść w taki kołowrotek nieustannych nowych początków i powtarzać swoje błędy

    • Początki są fajne. Pod warunkiem, że nie odcinamy się od przeszłości tylko czerpiemy z niej to co się da. Wnioski na przyszłość to cała masa wiedzy jak od wielu rzeczy się uchronić, a to cenna wiedza

  • Bardzo fajne wnioski. W sumie większość z nich może również odnosić się do mnie. Muszę chyba w końcu wybrać jeden i się skupić na wdrażaniu go w życie:)

    • Wprowadzanie wszystkich na raz może okazać się dość trudne i szybko nas zniechęci. A wybranie jednego i próba wprowadzenia go w życie może się udać. Warto spróbować, oby się udało. Powodzenia

  • Właśnie zastanawiam się, czy ogarnąć jakieś podsumowanie na blogu :>

    • Jeśli nie publiczne to może chociaż tak dla siebie. Nie zawsze wszystkim musimy się z ludźmi dzielić